O CNOCIE CZYSTOŚCI I WALCE O CZYSTOŚĆ

Katecheza, Ks. Dawid Pietras
Zielona Góra A.D. 2017

O CNOCIE CZYSTOŚCI I WALCE O CZYSTOŚĆ

Największą bitwą, jaką musi przejść chrześcijanin na tym świecie to walka o wieczne zbawienie. W tej walce natomiast jej zasadniczą częścią jest walka o czystość, o cnotę czystości. Podejmijmy więc dziś refleksję nad tą cnotą. Ta katecheza będzie kontynuacją obszernej katechezy „O grzechach nieczystości”. Nie będziemy się więc skupiali na samym grzechu nieczystym, na jego rodzajach czy wielkości, ale zastanowimy się, jak go zwalczać i jak rozwijać w sobie cnotę czystości. Po ilości odsłon kazania o grzechach nieczystości widać, jak potrzebna jest kontynuacja tego tematu.

  1. CNOTA CZYSTOŚCI I JEJ WARTOŚĆ

Na początku zastanowimy się nad znaczeniem i zaletami cnoty czystości. Jest to cnota, która zdobi duszę, gdyż trzyma w karbach żądzę zmysłową i oddala to wszystko, co ze strony tej żądzy może splamić duszę. A duszę plamią wszelkie grzechy nieczystości dokonywane w myśli, złym uczuciu, pożądliwym spojrzeniu, słowie, czynie... Czystość to lilia cnót, gdyż przewyższa wszystkie śnieżną bielą i miłą wonią. To cnota anielska, gdyż tak jakby ludzi czyni aniołami, które nie mają pożądliwości. A jeżeli człowiek w kruchym i pożądliwym ciele zachowuje czystość, jest to cud łaski Bożej! Szczególnie w dzisiejszym świecie! A dlaczego szczególnie dziś to trudne? Każdy wie. Walcząc o cnotę czystości musimy stoczyć wiele bitew w ciągu życia. A są to bitwy ze źródłami pokus: pożądliwościami ciała, które szczególnie działają przy tym grzechu; pokusami i powabami świata; w końcu z pokusami płynącymi od samych złych duchów, upadłych aniołów. Św. Paweł napisał: „Bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,10-12). Walczymy więc z pokusami płynącymi od upadłych aniołów z wyższych chórów, którymi są Zwierzchności i Władze. Z pewnych źródeł wiemy, że upadłym aniołem odpowiedzialnym za pokusy nieczyste jest Asmodeusz. Walczymy też z pożądliwością ciała i podejmujemy trud, by popęd seksualny wykorzystać według zamierzeń Stwórcy. A popęd seksualny to potężna siła witalna, rzecz niezwykła i piękna, ale wykorzystana w zły sposób może prowadzić do grzechu i dramatów w życiu.

Dalej, czystość jest tak miła Bogu, że sam Syn Boży żył w bezżeństwie, a na swoją Matkę wybrał Dziewicę, a dziewiczego ucznia, czyli św. Jana, miłował bardziej niż innych. Czy mógł więc bardziej wyróżnić tę cnotę? Mówi się, że Bóg szczególnie wysłuchuje dzieci, a dzieje się tak zapewne z powodu ich czystych serc. Podobnie na ludziach, nawet zdemoralizowanych, czystość wywiera dziwny urok. Choć może na zewnątrz śmieją się z tych wartości, to wewnętrznie podziwiają.   

Cnota czystości wydaje wiele owoców. Kiedy grzech nieczystości nas upadla i zniża do zwierząt, tak czystość nas wywyższa i uszlachetnia. Św. J.S. Pelczar pisze: „Zmysłowość, podobna do palącego ognia, skoro wedrze się do duszy, niszczy wszystkie jej cnoty aż do korzenia, bo w końcu odbiera nawet wiarę, a duszę zmienia w straszną pustynię. Czystość zaś, podobna do promieni słońca, pokrywa ją kwiatami świętych pragnień i kłosami świętych czynów. Ona daje duszy polot, sercu radość, woli siłę, ciału zdrowie i długi wiek. (…) Usposabia duszę do modlitwy bo ją wyzwala z kajdan ciała. Ona przygotowuje serce do przyjęcia natchnień Bożych (…). Ona podnosi aż do widzenia Boga, jak mówi Pan Jezus: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Bóg też w czystych sercach, jak w miłej świątyni, zamieszkuje z radością”. Jakże wielkim więc darem Bożym jest ta cnota! Jest więc to jedna z największych łask Bożych, bo i walka tu niezwykle zaciekła.     

Wyróżnić możemy trzy rodzaje czystości: czystość małżonków, czystość wdów i panien oraz dobrowolne dziewictwo. Św. J.S. Pelczar podkreśla wartość każdej z nich, ale czystość małżonków porównuje do srebra, czystość panien do perły, a dobrowolne dziewictwo do diamentu.

Gdy mówimy o czystości małżonków nie mamy tu na myśli oczywiście całkowitej wstrzemięźliwości we współżyciu. Chodzi o czystość małżeńską, czyli otwarcie na życie, szacunek dla ciała współmałżonka, pewne granice wstydliwości w małżeństwie oraz wierność wobec współmałżonka. Najlepszą dla chrześcijańskich małżonków strażą i obroną jest ustawiczna pamięć, że Bóg na nich patrzy i że Anioł Stróż nieustannie im towarzyszy. Nasi praojcowie mieli tego świadomość, gdyż kiedy podziwiamy dawne chaty, to widzimy w pokoju rodziców obrazy święte, np. obraz Serca Jezusa i Serca Maryi nad ich łóżkiem. Wzajemna miłość do Chrystusa prowadziła ich ku zachowaniu cnoty małżeńskiej czystości. Ta miłość doprowadziła niektórych małżonków np. do ofiary całkowitej wstrzemięźliwości przez okres Wielkiego Postu, Adwentu czy przed przyjęciem Komunii św. Nie dlatego, że współżycie miało by być czymś złym czy niegodnym, ale ze względu na miłość Boga takie podejmowali ofiary. Czystość małżeńska to więc pierwszy rodzaj cnoty czystości.   

Drugim rodzajem czystości jest czystość przedmałżeńska, czystość osób niezamężnych, a także czystość wdów. Jakże cenna to cnota i dar dla małżonka: dać mu czyste serce, zachowane czystym tylko dla niego jedynego. Czystość przedmałżeńska jest dziś jednak cnotą niejednokrotnie wyśmiewaną, a ma wielką wartość i przynosi błogosławieństwo Boże dla małżonków. Umacnia też więź małżeńską, czyniąc małżeństwo mocniejszym i piękniejszym. Mamy tyle wspaniałych świadectw zachowania czystości przedmałżeńskiej, choć niejednokrotnie – jak sami relacjonują – bez walki się nie obchodziło. Czyste serce w dniu ślubu to cenny dar.        

A jeżeli zwykła czystość jest tak cenna, to co dopiero dobrowolne i dozgonne dziewictwo. W to dziewictwo wchodzą osoby konsekrowane poprzez śluby i kapłani poprzez celibat. Zobowiązują się, że sercem niepodzielnym (cor indivisum) będą kochać Jezusa jako swego jedynego Oblubieńca! Całą swoją miłość skierują ku Niemu! Sam byłem pod wielkim wrażeniem, kiedy uczestniczyłem w ślubach wieczystych zaprzyjaźnionej karmelitanki. Były to jej zaślubiny z Chrystusem. W Apokalipsie czytamy, że będą oni towarzyszyć Barankowi, dokądkolwiek idzie i będą śpiewać pieśń nową, której nikt inny śpiewać nie może (Ap 14,3-4). Słowo Boże mówi nam więc, że za tę ofiarę dobrowolnego dziewictwa otrzymają dodatkowy wieniec chwały. Stąd św. Izydor mówił, że dziewictwo jest cnotą „przyniesioną z nieba, wspanialszą niż słońce”. Inni nazywali dobrowolne dziewictwo najpiękniejszym kwiatem w ogrodzie Kościoła. Sam Chrystus Pan żył w dziewictwie, Maryja złożyła śluby dziewictwa wraz ze św. Józefem (na podst. Objawień Marii z Agredy), dlatego tak wielu świętych zapragnęło czystości w najwyższym pułapie tej cnoty! Św. Agnieszka już w młodym wieku złożyła Chrystusowi ślub nieskalanego dziewictwa. Kiedy zamożny i szlachetny Symfroniusz ofiarował jej bogate dary i prosił o jej rękę, usłyszał z jej ust: „Już jestem zaślubiona innemu Oblubieńcowi, który mnie droższymi klejnotami i wspanialszym pierścieniem obdarzył. Ty, Symfroniuszu, jakkolwiek ród twój szlachetny, nie dorównasz Mu w zacności. Dary jego są nieocenione, perły i kamienie błyszczą jaśniej niż gwiazdy na niebie. Suknia, którą mnie przyodział, jest świetniejsza niż srebro i złoto. Jego bogactwa są niewyczerpane. (…) Czy więc możesz żądać, Symfroniuszu, abym się Jego wyrzekła i tobie oddała moja rękę?”. Przytoczyć też możemy świadectwo św. Agaty, która odezwała się do oprawców: „Niech sędzia ostrzy swe żelaza, głodzi lwy, rozpala stosy, wznosi szafoty, niech nawet otworzy samo piekło i wzburzy wszystkie czarty przeciwko mnie. Nie lękam się śmierci, umrę chrześcijanką i dziewicą”. Podobnie zakonnice w Ptolemaidzie, które słysząc, że Saraceni wdzierają się do miasta (w 1291 r.), ostrymi nożami poraniły swoje twarze, aby uniknąć zhańbienia. Rzeczywiście kosztem życia uratowały dziewictwo, gdyż niewierni wszystkie wymordowali. Na myśl przychodzi nam również męczeństwo bł. Karoliny Kózkówny. Jak więc święci cenili tę cnotę! Jak cenili obietnicę czystości złożoną Jezusowi!  

Nie każdy jednak powołany jest do dozgonnego dziewictwa. Jest to szczególna łaska Boża, łącząca się zazwyczaj z powołaniem do kapłaństwa lub życia konsekrowanego. Dziś też odradza się instytucja dziewic i wdów konsekrowanych. Jednak tylko wstrzemięźliwi i po dłuższej próbie, mogą wstępować na tę drogę. Sam Pan mówiąc o bezżeństwie dla królestwa Bożego dodaje: „Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19,12). Sugeruje więc, iż nie każdy pojmie to wyrzeczenie. I widzimy jak świat wyśmiewa dziewictwo, jak śmieje się z celibatu, a nawet w ogóle w pogardzie ma cnotę czystości. Dlatego kandydaci do diakonatu zmierzający do kapłaństwa powinni świadomie podjąć dwie decyzje: wybór kapłaństwa oraz wybór celibatu, czyli dozgonnego dziewictwa! Powinni mieć w sobie ugruntowaną świadomość wagi podjętego daru, znać jego istotę, składając świadomie przyrzeczenie czystości, czyli wyłącznej miłości do Chrystusa. Powinni mieć świadomość rezygnacji z piękna współżycia małżeńskiego, z miłości do kobiety oraz ojcostwa. Czy współcześnie wyświęcani kapłani podejmują świadomie te dwie decyzje? Przecież nie można powiedzieć: ja chcę kapłaństwa, a z celibatem jakoś sobie poradzę. Tak, jakby celibat był niewygodnym dodatkiem do kapłańskiej posługi… Tutaj cała mądrość należy do formatorów seminaryjnych i do kandydatów do święceń. Taki jest wymiar cnoty czystości w dozgonnym dziewictwie.         

Każdy z nas więc, bez względu na to, w jakim jest stanie, powinien troszczyć się o zachowanie i rozwój cnoty czystości. Grzech nieczysty bowiem jest jak profanacja świątyni Ducha Świętego, jaką jest nasze ciało. Jesteśmy przecież poprzez chrzest św. członkami Mistycznego Ciała Chrystusa. Stan łaski uświęcającej strzeżmy więc jako największego skarbu! Strzeżmy go ze świadomością, że cnota ta delikatna, a świat brutalny wobec niej. Cnota ta jak gliniane naczynie, które łatwo stłuc, jak suknia biała, którą łatwo zabrudzić. Niebezpieczeństwa dla tej cnoty groźne, upadki straszne, a zachowanie jej niełatwe. Potrzeba więc czuwania, pracy i walki, aby tę cnotę nabyć, zachować i rozwijać.

  1. ŚRODKI NABYCIA I WZMOCNIENIA CNOTY CZYSTOŚCI

Zastanówmy się teraz jakie są środki do umocnienia i zachowania czystości. Spróbujmy wyliczyć te narzędzia do walki o czystość.

Należy przestrzegać skromności i wstydliwości, gdyż są one dla czystości, czym kora dla drzewa lub powieka dla oka. A wstydliwość wynikającą z czystości ukazała nam Maryja w scenie zwiastowania. „Zmieszała się na te słowa” – relacjonuje Ewangelista św. Łukasz (Łk 1,29). Zawstydziła się więc na słowa anioła, że będzie miała Syna, zanim jeszcze dowiedziała się, że pocznie się z Ducha Świętego. Czystość jest delikatną lilią, dlatego należy jej strzec i otoczyć murem wstydliwości, gdyż – jak czytamy w Księdze Koheleta – tego, kto mur rozwala, ukąsić może żmija (Koh 10,8). Ta żmija to żądza, która może zatruć jadem. Tej wstydliwości i skromności szczególnie potrzeba przy rozbieraniu się, przy kąpieli oraz kładąc się spać. Tutaj święci doradzają, by nie zapominać o obecności przy nas Anioła stróża i o oku Bożej Opatrzności. Są to bowiem codzienne czynności, przy których zły duch lubi zaatakować najsilniejszą pokusą. Wspomnieć też możemy, iż nieocenioną rolę w szerzeniu kultury skromności i czystości ma chociażby Ruch Czystych Serc czy oazowy Ruch Światło-Życie poprzez Nową Kulturę.      

Kolejnym narzędziem walki o czystość jest wstrzemięźliwość. Tu z serca polecam moje kazanie pt. „O cnocie umartwienia”. W kontekście walki o czystość, szczególnie wysuwa się tu potrzeba umartwienia zmysłu wzroku. Przestrogą dla nas jest biblijna opowieść o grzechu króla Dawida z Batszebą. Wiemy, że grzech ten rozpoczął się od pożądliwego spojrzenia, a pociągnął za sobą konsekwencje dalszych grzechów. Św. Hieronim opowiadał, że kiedy był w Rzymie, raz mimochodem zobaczył lubieżnie tańczącą kobietę. Jej obraz wyrył mu się tak głęboko w pamięci, że nie potrafił już usunąć jej ze swojej pamięci ani poprzez rozmyślanie ani przez pokutę. My dziś stajemy przed zadaniem jeszcze większym niż św. Hieronim, gdyż dzisiejszy świat w znacznie wyższym stopniu napełniony jest erotyzmem. Od nieskromnych ubiorów kobiet, po reklamy, filmy, spektakle teatralne, a na łatwym dostępie do pornografii skończywszy. Niemal na każdym kroku pokusa! Wiemy, że niektóre obrazy czy fragmenty z filmów pozostają w naszych umysłach nawet do końca życia! Korzystne więc będzie ograniczenie korzystania z telewizji czy Internetu do minimum. Unikajmy też serfowania po Internecie bez celu, czy godzinami przesiadywania przed telewizorem, bo zazwyczaj natrafimy na obraz niosący pokusę. Niektórzy nawet praktykują modlitwę przed korzystaniem z Internetu, rezygnują też świadomie z telewizji. A nawet posuwają się do tego, by poprosić kolegę o zahasłowanie komputera, gdyż mają problem z pornografią. Trzeba nam więc do serca wziąć sobie słowa Hioba: „Zawarłem z oczami przymierze, by nawet nie spojrzeć na pannę” (Hi 31,1) i przestrogę z Księgi Mądrości Syracha: „Odwróć oko od pięknej kobiety i nie wpatruj się w cudzą piękność, przez nią miłość rozpala się jak ogień” (Syr 9,8). Czasami więc najlepiej odwrócić wzrok. Ktoś powie: To jak… mam w ogóle nie patrzeć na płeć przeciwną? Św. Franciszek Salezy odróżnia patrzenie na kobietę od przypatrywania się jej z ciekawością. To drugie zakłada bardziej wnikliwe przypatrywanie się kobiecie czy mężczyźnie i łatwo rozpala rządze. Św. Hugon, biskup grenopolitański, mówił: „Nie pojmuję, jak może ustrzec się nieskromnych myśli ten, kto nie trzyma na wodzy swych oczu, będących wrotami, przez które najłatwiej wchodzi do duszy śmierć”. Dlatego niepojęte jest, jak para młodych ludzi może mieszkać ze sobą przed ślubem, ale nie popełniać grzechu nieczystego... Nawet jeśli udaje im się trwać bez współżycia, to jak zachować czystość w spojrzeniu, myśli czy w wyobraźni? Jest to chodzenie po krawędzi przepaści, gdyż jest tworzeniem idealnej sytuacji pod pokusy i grzech.    

Idąc dalej, trzeba nam zauważyć, że owe obrazy przedostają się do wewnętrznego zwierciadła duszy, czyli do wyobraźni. A ta jak wariatka biega i obraz ten urozmaica i ubogaca. Wtedy należy jak najszybciej zgasić te obrazy wyobraźni poprzez przejście do innej czynności lub wyobrazić sobie krzyż czy świętą Hostię. Przenieść się duchem przed tabernakulum, do Betlejem czy na Kalwarię. Kolejnym krokiem jest więc umartwianie wyobraźni. Święci również polecają medytację nad nieskończoną pięknością Boga. A św. J.S. Pelczar pisze: „Jeśli ten obraz dalej będzie cię prześladował, dobrze będzie przenieść się duchem na cmentarz i wyobrazić sobie, że ta osoba będzie niedługo pastwą zgnilizny i że ten sam los czeka ciebie”. Tu rozum musi wygrywać nad wyobraźnią. Tu zdrowy rozsądek musi pokonywać pragnienia sprzeczne z przykazaniami. Należy więc ze spokojem oddalić rozpalający się obraz wyobraźni, zgasić go. Szczególną ostrożność należy zachować podczas drzemki, kładąc się spać lub wstając ze snu. Tu szatan lubi wprowadzać w stany marzycielstwa, podsyła najbardziej wyrafinowane obrazy, wykorzystując osłabienie woli i świadomości spowodowane tzw. półsnem. Nierzadko udaje mu się przy wybudzeniu doprowadzić do grzechu, gdyż została już rozpalona żądza.        

W walce o czystość umartwiać należy również zmysł dotyku. Każdy doskonale wie, że niekontrolowany dotyk rodzi pożądliwość, rozpala pragnienia i wyobraźnię. Stąd unikać należy np. niepotrzebnego przytulania się do innych, głaskania po głowie, ale i niepotrzebnego dotykania własnego ciała. Oczywiście nie mówię tutaj o relacji małżeńskiej. Święci podejmowali się tutaj niemal heroicznych postów i umartwień. Niektórzy zanurzali się w zimnej wodzie lub wchodzili w ciernie, jak św. Benedykt. Św. Franciszek z Asyżu tarzał się w śniegu, św. Bernard rzucał w zamarznięte jezioro, św. Martynian chodził boso po żarzących węglach, a św. Makary wystawiał się na żądła kąsających komarów. Św. Franciszek Salezy już w młodym wieku nosił włosienicę przez trzy dni w tygodniu. Później często biczował się w nocy. Św. Hieronim powiedział, że utrzymać się w cnocie czystości jest jak męczeństwo, gdyż nie da się wytrwać w czystości bez przykrości i walk. Każdy, kto zaczął walkę z grzechem nieczystości, doskonale rozumie te słowa. Pamiętajmy jednak, że umartwień nadzwyczajnych nie powinno się stosować bez zgody spowiednika lub kierownika duchowego. Nie mogą też one nigdy iść kosztem obowiązków stanu. Zadziwiają nas takie metody walki, ale ukazują jak bardzo drogocenna jest cnota czystości.

Ze wszystkich umartwień na czoło wysuwa się post. Sam Pan mówił, że są rodzaje duchów, które wypędza się jedynie modlitwą i postem (por. Mk 9,29). Prócz postów nakazanych i wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, wstrzymać się powinniśmy od zbyt obfitych pokarmów i nadużywania napojów alkoholowych. Św. Hieronim powiedział: „Góry Etna i Wezuwiusz, wyrzucające ogień, nie srożą się tak gwałtownie, jak krew młodych ludzi, gdy się rozpali winem lub zbytecznym pokarmem”. Musimy tu więc zachować najwyższą ostrożność. Wiemy chociażby jak upojenie alkoholowe rozluźnia wolę i zapala żądze. Szatan natomiast idealnie wykorzystuje to, podsyłając pokusy.

Ważne jest również umartwianie zmysłu słuchu. Unikajmy więc słuchania ludzi rozwiązłych, głównie ich dowcipów, gdyż „ludzie zepsuci często jednym lekkim słowem godzą w twierdze wstydliwości” (św. Hieronim). To z kolei na nowo rozpala wyobraźnię. Najlepiej też ograniczyć korzystanie z mediów mających światowego ducha. Wiemy, że nawet reklamy puszczane w radiu nierzadko mają podtekst seksualny. Samym dźwiękiem mogą doprowadzić nas do upadku. 

Podobnie unikać należy czytania romansów, złych książek lub czasopism. Ilu młodych ludzi zniszczyło swoją niewinność poprzez czytanie gazet młodzieżowych. A tam np. tzw. kącik „pierwszy raz” itp. Ilu dzieci zniszczyło swą niewinność poprzez kontakt z pornografią czy nawet oglądając zwykłe zdjęcia w tzw. gazecie dla kobiet. Kto odpowie za te dramaty, które nieraz ciągną się do końca życia? Kto odpowie za zniszczenie cnoty czystości milionów ludzi, a szczególnie dzieci i młodzieży? Odrzucać więc powinniśmy złe książki i prasę, a rozczytywać się w Słowie Bożym, w dobrych książkach np. z ascetyki chrześcijańskiej, w życiorysach świętych czy w dobrych czasopismach jak chociażby dwumiesięcznik „Miłujcie się”, zawierający wspaniałe artykuły dla młodzieży.

Kolejnym narzędziem do walki o cnotę czystości jest dobór przyjaciół. Chciejmy przyjaźnić się z ludźmi prawymi, o czystych sercach. Unikajmy – w miarę możliwości – kontaktów z ludźmi zepsutymi. Ci bowiem nierzadko wciągają nas np. z zabawy, na których niemal niemożliwe jest utrzymanie się w cnocie czystości. Z roztropnością wybierajmy też miejsca, do których idziemy. Są bowiem takie miejsca, z których prawie nigdy nie wychodzi się w stanie łaski uświęcającej. 

Strzec się należy również poufałości z płcią przeciwną. Tu nikt nie może ręczyć za samego siebie. Tu nawet wiek czy stan tej osoby na pewnym etapie znajomości przestaje mieć znaczenie. Dlatego czasami mówi się po grzechu: „Jakby straciłem/łam rozum”. Poryw serca zaczyna dominować nad rozumem. Oj! Ile trzeba tu roztropności i jakiej dojrzałości w relacjach z płcią przeciwną np. w pracy. Jeżeli jedzie się w ramach pracy bez małżonka na tzw. integrację, to nie dziwmy się, ze może skończyć się to zdrada małżeńską. A tam jeszcze nierzadko alkohol i upadek gotowy. Szatan jest i sprytny nawet w kierownictwie duchowym potrafi zasiać złe uczucia. Dlatego doświadczeni kapłani mówią, że młoda dziewczyna powinna wybierać sobie starszego kapłana na kierownika duchowego, a starsza młodszego. Rozmowy te nie powinny być za częste i za długie, powinny dotyczyć życia duchowego i nie wzbudzać podejrzeń u ludzi. Zdarza się bowiem, że dziewczęta pod pozorem kierownictwa duchowego lgną do księdza, który im się podoba. Św. Bernard upomina kapłanów i świeckich: „Rozmawiać często i poufale z osobami przeciwnej płci i nie skazić czystości swego serca, a niekiedy całkowicie jej nie utracić, zaiste byłoby większym cudem, niż wskrzeszenie umarłego”.                  

Innym środkiem jest unikanie próżnowania i lenistwa. Św. Hieronim poucza: „Niech cię diabeł  znajdzie zawsze zajętym, a nie tak łatwo cię zwycięży”. Sam też zajął się nauką języka hebrajskiego, by mieć zajęcie. Praca, zajęcie pomagają więc w pokonywaniu pokus. Strzeżmy się jednak przemęczenia, to z kolei może również rodzić pokusy. Szatan bazuje na przemęczeniu psychicznym i fizycznym czy frustracji. Podsyła pokusę do nieczystości jako sposób odreagowania na stres.

Potężną bronią jest też rozmyślanie. Już o tym wspomniałem. I tu przykładem może być rozmyślanie o rzeczach ostatecznych, by zgorzkniał świat i jego powaby, np. o starości, śmierci, przemijaniu tego świata, piekle, czyśćcu, sądzie, karach za grzech nieczysty itd. Rozmyślanie powoduje, że wzmaga się pragnienie Boga i Jego piękna, a rodzi się obrzydzenie wobec grzechu nieczystego. Rozmyślanie o rzeczach ostatecznych ukazuje także sens walki z grzechem nieczystym, a więc sens troski o cnotę czystości, która powadzi do zbawienia. Kto bowiem zapomina o ostatecznym celu życia, żyje dniem codziennym, pławi się w przyjemnościach zmysłowych i idzie na wieczne zatracenie. Bojaźń Boża była bronią w walce z pokusą nieczystości dla nowo nawróconych chrześcijan w Kochinchinie, jak donoszą misjonarze. Oni czując tę pokusę przykładali palec do ognia lub do świecy i mówili sobie: „Patrz, czy zdołasz wytrzymać ogień piekielny lub czyśćcowy, jeżeli ulegniesz tej pokusie?”. Nie mniej skuteczna jest pamięć i rozmyślanie o Męce Zbawiciela. Św. Brygida doradziła pewnemu młodzieńcowi, którego szarpały pokusy przeciw czystości: „Mój synu, tobie potrzeba silnej tarczy, którą byś nosił na lewym ramieniu blisko serca, aby nią odpierać wszystkie strzały zmysłowej żądzy. Tą tarczą jest rozmyślanie męki Pańskiej”. Pamiętamy o tym, że według mistyków jak np. św. Faustyny, biczowanie było ekspiacją za grzechy nieczystości. Szczególnie więc można rozmyślać nad okrucieństwem biczowania, prosząc o łaskę czystości i rozważając wielkie cierpienia Zbawiciela z powodu tego grzechu.

Kolejnym narzędziem walki o czystość jest wzrost w cnocie pokory. Pokora bowiem stoi na straży czystości, jest bowiem czystością ducha. Miejmy więc zawsze świadomość, że jeżeli udaje się nam wytrwać w czystości, to jedynie dzięki łasce Bożej. A jeżeli upadniemy, to w pokorze prośmy o moc, by powstać. Prośmy wtedy o miłosierdzie Boże i przebaczenie naszych grzechów. Czuwajmy więc bez względu na wiek. Czasem młodym się wydaje, że w podeszłym wieku nie ma już pokus do nieczystości. Nic bardziej mylnego. Wystarczy wspomnieć o starcach, którzy kusili Zuzannę, o czym czytamy w Księdze Tobiasza. Nie polegajmy więc nigdy na własnych siłach, ale w pokorze liczmy na Bożą pomoc.        

Dalej, środkiem w walce o czystość jest nieustanna pamięć o Bożej obecności, czy też o obecności Anioła Stróża. Mówiliśmy już o tym w kontekście czystości małżeńskiej. Jest to forma modlitwy, którą nazywamy pamięcią na Bożą obecność. W tej modlitwie pomocne też mogą być figury świętych czy obrazy umieszczone w domu, a szczególnie w sypialni. Czy ktoś bowiem zdecyduje się grzeszyć, mając przed sobą obraz Męki Pańskiej albo krzyż? Te odniesienia do rzeczywistości Bożej mogą być nader pomocne.                     

Narzędziem do walko o cnotę czystości jest w końcu – ogólnie rzecz ujmując – życie pobożne. Wspomnieć tu możemy przede wszystkim o częstej spowiedzi św. Tu Pan Bóg udziela wielu łask. Z doświadczenia spowiednika mogę o tym powiedzieć. Tu Bóg wskrzesza duszę do życia, jeśli popadła w grzech śmiertelny, którymi zazwyczaj są grzechy nieczyste. Zależy to oczywiście od okoliczności jego popełniania, świadomości i dobrowolności grzeszącego. Częsta spowiedź to jedno z najpotężniejszych narzędzi do walki z nieczystością. Bóg umacnia dusze do dalszej walki, a więc daje łaskę posiłkową, a jeśli trzeba przywraca duszy łaskę uświęcającą. Nie załamujmy się więc, jeśli upadniemy. Rozpacz jest bowiem kolejnym sprzymierzeńcem złego. Z radością i z ufnością w moc Bożą rozpocznijmy dalszą walkę, choć po ludzku może brakować sił. Przegraliśmy bitwę, ale wojna trwa nadal! I nawet jeśli upadamy w podobne grzechy, to może łaską Bożą jest to, że nie upadliśmy bardziej!? Nierzadko jest to łaska płynąca ze spowiedzi św. Dlatego warto również wyznać i zawierzyć Bogu kwestię samych pokus, jakich doświadczaliśmy. Podobnie środkiem do walki o czystość jest częsta Komunia św. przyjmowana z wiarą i pobożnością. Przyjmujemy bowiem wtedy dziewicze Ciało Jezusa Chrystusa, poczęte w dziewiczym łonie Maryi. Możemy ofiarować również nasz udział we Mszy św. w intencji cnoty czystości czy zamówić Mszę św. w tej intencji, formułując ją tak, by nie wywołać zdziwienia.      

Nie sposób nie wspomnieć tutaj o środku, jakim jest modlitwa. Poza modlitwą na pamięć o obecności Boga, nieustannie prosić powinniśmy o tę cnotę. Szczególnie za wstawiennictwem Maryi Niepokalanej, św. Józefa czy św. Michała Archanioła. Święci polecali codzienne odmawianie modlitwy kolekty z uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny, do której dodaje się trzy razy Zdrowaś Maryjo. W książeczce „O naśladowaniu Chrystusa” czytamy: „Nie ostoi się żadna świętość, jeżeli Ty, Panie, usuniesz swą rękę. Żadna czystość nie jest bezpieczna, jeśli jej nie strzeżesz. Daremna własna czujność, gdy Twoja nie wspomoże”. Dlatego święci tak żarliwie modlili się o cnotę czystości. W Dzienniczku św. Faustyna opisuje, jak Chrystus dał jej łaskę zupełnej czystości: „Nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym i rzekł do mnie: Udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja była nieskalana i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych. Zdjął Jezus pas zloty z Siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że to jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat” (p. 40). Podobnie św. Jan Kanty modlił się do Maryi o tę cnotę. Wreszcie objawiła mu się Maryja z Dzieciątkiem Jezus na ręku i dała mu lilię na znak, że prośby jego zostały wysłuchane. Modlić się więc powinniśmy szczególnie do tych świętych, którzy odznaczali się tą cnotą. Pamiętajmy też o mocy modlitwy wstawienniczej, przede wszystkim o tej, jaką mają kapłani. Znałem i takich, którzy walczyli o czystość latami. Błagając Boga o czystość, kwiatka przynosili Maryi pod Jej figurę w kościele. Znam też kapłana, który codziennie w prywatnej kaplicy plebanii całuje tabernakulum, mówiąc Jezusowi, by był jego jedyną miłością! Nawet i do takich metod trzeba się uciekać w walce o tę cnotę! Podobnie modlitwa do Ducha Świętego o poczucie grzechu i wstrętu wobec grzechu nieczystości – jest niebagatelną pomocą. Byśmy z podobną odrazą traktowali pokusy do nieczystości, jakby nam ktoś do szamba kazał wejść. Tymczasem wiemy, że grzech nieczysty jest bardziej wstrętny niż to! 

Pomocą mogą być sakramentalia Kościoła. Np. noszenie cudownego medalika czy zegzorcyzmowanego medalika św. Benedykta. Wielkim narzędziem w utrzymaniu się w cnocie czystości jest szkaplerz karmelitański. Przyjęcie tego szkaplerza jest zobowiązaniem się do naśladowania cnót Najśw. Maryi Panny i duchowym wejściem do zakonu karmelitańskiego. Szkaplerz symbolizuje suknię Matki Bożej, w którą przyodziewa się noszący szkaplerz. Nadzieję dodać może obietnica Maryi, że kto umrze w niego przyodziany nie zazna ognia piekielnego, ale nade wszystko do walki o czystość mobilizować może obietnica tzw. przywileju sobotniego. Przywilej ten mówi, że kto zachowa czystość według własnego stanu, będzie wyzwolony z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci.  

Oczywiście ważna jest też higiena psychiczna. Zachowywana chociażby poprzez odpoczynek czy uprawiany sport. Szatan bowiem wykorzystuje momenty zniechęcenia, czy skrajnego wyczerpania, depresji czy stanów lękowych. Już o tym mówiliśmy, ale chcemy uwypuklić ten środek do walki o czystość, byśmy niepotrzebnie nie tworzyli gruntu pod pokusy.

  1. BEZPOŚREDNIA WALKA Z POKUSĄ

Spójrzmy jeszcze, jak wprost walczyć z przychodzącą pokusą. Punkt ten będzie niejako uzupełnieniem poprzedniego, gdyż wiele rzeczy zostało już wyjaśnione.

Niemal każdy z nas jest nieustannie atakowany na różne sposoby poprzez pokusy płynące od ciała, świata i szatana. Tylko niektórzy święci byli od nich uwolnieni łaską Bożą. Życiorysy podają, że św. Alojzy, św. Dominik, św. Teresa, św. Róża i kilku innych jeszcze nigdy nie doznało pokus do nieczystości. Jest to jednak łaska, którą Bóg daje rzadko. Św. Augustyn nauczał: „Wśród walk, na jakie narażeni są chrześcijanie, same tylko walki o zachowanie czystości są uporczywe. Codzienna tu utarczka, a rzadkie zwycięstwo”. Nawet pustelnicy żyjący z dala od świata skarżą się na codzienne pokusy przeciw czystości, jak chociażby wspomniany już św. Hieronim. Wiemy również, że św. Brygidę męczyły w podeszłym wieku silne pokusy przeciw czystości, jakich wcześniej nie doznawała. Nie dziwmy się więc, że i na nas przychodzą wielkie pokusy. Ze spokojem i z ufnością w Bogu podejdźmy do walki z nimi. One mogą bowiem przyczynić się do naszego uświęcenia. Bóg jest przy nas, by nas wspomagać i posyła po to aniołów. Choćby rzuciło się na nas całe piekło, nie mogą złe duchy złamać naszej wolnej woli. Żeby nastąpił grzech, musi być wola człowieka.

Pierwsza wskazówka bezpośredniej walki z przychodzącą pokusą, to niewchodzenie z pokusą w żaden układ, dialog czy przepychankę. Trzeba ją zdeptać jak węża, który dopiero wychylił swoją głowę. Jeżeli pokusa jest zewnętrzna, czasem nawet trzeba ratować się ucieczką. I nie jest to tchórzostwo, ale heroizm i zwycięstwo. Wspomnieć możemy tu chociażby o Józefie Egipskim, który uciekając od kuszącej go żony Putifara zostawił w jej rękach swój płaszcz. Św. Franciszkowi Salezemu jeszcze jako studentowi prawa koledzy podstępnie zorganizowali spotkanie z rozpustnicą pod pozorem, że jest ona córką jednego z profesorów, któremu chciał złożyć wyrazy uszanowania. Kiedy rzuciła mu się na szyję, on napluł jej w twarz, odepchnął w kąt i wybiegł z mieszkania. Podobnie św. Tomasz z Akwinu, napadnięty przez bezwstydną kobietę, odpędził ją gorejącą głownią. Św. Nicetas, związany kajdankami i kuszony do grzechu, odgryzł sobie język i plunął nim w twarz kusicielki.

Jeżeli natomiast pokusa jest wewnętrzna, należy odrzucać pierwsze poruszenia. Jeśli nie odrzuci się jej od razu, natychmiast powstanie upodobanie, z upodobania zezwolenie, z zezwolenia grzech. Również nie ma sensu analizowanie pokusy, skąd miałaby pochodzić. Odrzucać zaś należy nawet najmniejsze grzeszne upodobania. Czasem wystarczy odwrót do innej czynności, by pokusa odeszła. Zazwyczaj jednak należy szukać ratunku w Bogu i prosić Go o pokonanie tego. Modlitwa pełna pokory i ufności pokona pokusę. Król Alfred Wielki, ile razy w nocy doznawał pokus, wstawał z łoża i biegł do drzwi kościoła, a padając na ziemię, błagał o łaskę zagaszenia pokus. Zawsze też był wysłuchany. I tak, jak już powiedzieliśmy sobie, kiedy następuje pokusa, uciekajmy pod krzyż Chrystusa, tabernakulum. Po prostu zanurzajmy się w rozmyślaniu, szczególnie Męki Pańskiej.

Św. J.S. Pelczar poucza: „Aby zamknąć wrota pokusom, czuwaj pilnie nad zmysłami, wyobraźnią i sercem i dlatego usuwaj wszelkie wyobrażenia nieskromne lub ryzykowne, wszelkie grzeszne lub niebezpieczne uczucia, wszelkie wspomnienia dawnych grzechów lub pokus, które by w tej chwili mogły doprowadzić do nowego upadku”.

Przy silnej pokusie można też zrobić pobożnie znak krzyża na ciele wodą święconą lub egzorcyzmowaną. Taka praktykę poleca św. Efrem. Można też posłużyć się oliwą egzorcyzmowaną. Można duchem uciekać się pod krzyż Chrystusa czy przed tabernakulum. Można zanurzyć się duchową w Najśw. Krwi Zbawiciela lub w Jego Świętych Ranach. To jest wielka broń! Można chwycić się za różaniec. Można prosić dusze czyśćcowe o pomoc, świętych z nieba i aniołów. Niektórzy uciekają się również pod straż Najśw. Maryi Panny, wchodząc np. duchowo pod jej płaszcz, prosząc by okryła duchowo swym płaszczem. Święci odmawiali różne modlitwy codziennie o łaskę czystości, a nawet wiele razy dziennie.  

Wpatrując się w Niepokalaną Maryję, prośmy Boga o tę wielką łaskę cnoty czystości.  Walczmy o nią z wszystkich sił! Gdyż błogosławieni, czyli szczęśliwi ludzie czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (por. Mt 5,8).