CZYŚCIEC - PRZYGOTOWANIE NA NIEBO

Kazanie
Ks. Dawid Pietras
Gorzów Wlkp., dn. 21 II 2016r.

CZYŚCIEC – CZAS PRZYGOTOWANIA NA NIEBO

Dzisiejszą nauką kończymy cykl kazań na temat wieczności. Podczas trwającego okresu Wielkiego Postu podejmiemy refleksję o czyśćcu. Podobnie jak w poprzednich kazaniach postaramy się uniknąć cytowania wątpliwych objawień i nadmiernej ciekawości, związanej z tematem. Oprzemy się na Tradycji Apostolskiej, Biblii i na nauczaniu Świętych, którzy są zazwyczaj jednogłośni w wielu kwestiach.

W tekstach II Soboru Watykańskiego czytamy: „Czcigodną wiarę naszych przodków, dotyczącą żywego obcowania z braćmi, którzy są w chwale niebieskiej albo oczyszczają się jeszcze po śmierci, obecny Sobór święty przyjmuje z wielkim pietyzmem i na nowo przedstawia postanowienia świętych Soborów: Nicejskiego II, Florenckiego i Trydenckiego” (Konstytucja o Kościele, nr 51). Zachęceni słowami ostatniego Soboru wniknijmy więc w nauczanie Kościoła na temat czyśćca. Sobory ujmowały istnienie czyśćca jako dogmat wiary. Słowa Soboru Florenckiego: „Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutującymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga im wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych”. Natomiast Sobór Trydencki naucza: „Ponieważ Kościół katolicki pouczony przez Ducha Świętego, na podstawie Pisma św. i starożytnej Tradycji Ojców, na świętych Soborach, a ostatnio na tym ekumenicznym Soborze podał naukę, że istnieje czyściec, a dusze tam zatrzymane są wspomagane wstawiennictwem wiernych, zwłaszcza miłą [Bogu] Ofiarą Ołtarza – święty Sobór nakazuje biskupom pilnie starać się, ażeby w zdrową naukę o czyśćcu przekazaną przez świętych Ojców i święte Sobory wierni wierzyli, by jej przestrzegano, nauczano i ją wszędzie głoszono”. A więc istnienie czyśćca jest prawdą przez Boga objawioną, jest artykułem wiary, a Kościół swoim uroczystym nauczaniem zobowiązuje nas do wykładania na jego temat. Czyściec nazywamy karą doczesną, bo potrwa aż do czasu, a piekło jest karą wieczną, gdyż nie będzie miało końca.

Istnienia czyśćca domaga się nieskończona świętość Boga. Św. Katarzyna z Genui zwana teologiem czyśćca w swoim dziele „Traktat o czyśćcu” pisze: „Istota Boża jest samą czystością i nieskazitelnością i (…) dusza, która by miała w sobie jakąś niedoskonałość, a nawet jej najmniejszy cień, wolałaby raczej rzucić się w tysiące piekieł niż stanąć przed Boskim Majestatem z jakąś zmazą na sobie. Widząc zatem, że czyściec jest na to przeznaczony, żeby ją oczyścić (…) sama się w niego rzuca, upatrując w tym wielkie miłosierdzie Boże”. A więc, żeby dusza, która żyje w stanie łaski uświęcającej mogła pójść do nieba, musi być zupełnie święta, doskonała, bo tego się domaga nieskończona świętość Boga, w Którego ma zanurzyć się w niebie.

Wypowiedź Chrystusa o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu sugeruje możliwość odpokutowania grzechów po śmierci: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym (Mt 12,32). Jezus mówi o możliwości odpuszczenia grzechów w życiu przyszłym, mówiąc o istnieniu czyśćca. Od czasów starotestamentalnego jahwizmu i od początku trwania Kościoła wierzono w możliwość odpokutowania grzechów po śmierci. Już Ojcowie Kościoła nauczali o tym dogmacie. Termin zaś „czyściec” z łac. purgatorium stworzono w XII wieku. Warto również wspomnieć, że doświadczenie czyśćca mieli tacy mistycy jak chociażby: św. Katarzyna z Genui, św. Katarzyna z Bolonii, św. o. Pio, św. Weronika Giuliani, św. Faustyna, św. Maria Magdalena de Pazzi, św. Franciszka Rzymianka, św. Teresa z Awila, bł. Anna Katarzyna Emmerich, bł. o. Stanisław Papczyński – wielki orędownik dusz czyśćcowych. Znanymi mistykami, mającymi doświadczenia dusz czyśćcowych są również Anna Maria Lindmayr i Maria Simma. Polecam również książkę „Rękopis z czyśćca”, w którym zawarte są orędzia zmarłej s. Marii Gabrieli, która podaje je żyjącej współsiostrze Marii od Krzyża. Jeszcze jedna polska mistyczka Wanda Malczewska również doświadczała kontaktów z duszami czyśćcowymi. W jej zapiskach czytamy: „Dziś w nocy, gdy się przebudziłam usłyszałam glos płaczliwy: Zmiłujcie się nad nami przynajmniej wy, krewni i przyjaciele nasi, gdyż bardzo cierpimy w więzieniu czyśćcowym. Wy żyjący nie macie pojęcia jakie tu męki ponosimy. (...) My sami nic zrobić nie możemy ale wy możecie za nas zrobić dużo...”. Przydatną na listopad – jest książka ks. S. Dosenbacha SJ „Miesiąc dusz czyśćcowych”.      

Zapytajmy się więc: Kto idzie do czyśćca? W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba. To końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych, Kościół nazywa czyśćcem(KKK 1030-31). W czyśćcu musimy odpokutować wszystkie grzechy lekkie oraz grzechy śmiertelne przebaczone już przez Boga, ale nie odpokutowane na ziemi. Do czyśćca idą więc ci, którzy umierają w stanie łaski uświęcającej, ale nie są jeszcze zupełnie oczyszczeni od grzechu i nie wydoskonalili się w miłości w stopniu wymaganym dla nich przez Boga. Pan Jezus powiedział: „Zaprawdę powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż oddasz ostatni pieniążek” (Mt 5,26). Dusze czyśćcowe nazywamy więc świętymi duszami czyśćcowymi, bo są one w stanie łaski uświęcającej, w przyjaźni z Bogiem. Muszą się jednak wypłacić jeszcze Bożej sprawiedliwości. Będąc w stanie łaski uświęcającej należą do świętych obcowania i tworzą Kościół wraz z żyjącymi na ziemi i zbawionymi w niebie. Św. O. Pio, św. Tomasz z Akwinu i wielu innych mówiło, że bardzo niewiele dusz uniknie czyśćca. Św. J.M. Vianney w swoim kazaniu na dzień zaduszny powiedział: „Każde przewinienie, chociażby najlżejsze, może nas do czyśćca zaprowadzić. Wielu ze Świętych nie pierwej dostali się do nieba, aż po przebyciu odpowiedniego czasu w czyśćcu. (…) Św. Seweryn, arcybiskup koloński, w kilka lat po śmierci ukazał się jednemu ze swoich przyjaciół i powiedział, że był w czyśćcu za to, że odłożył do wieczora modlitwę, którą był powinien zmówić rano. (…) Ojcowie Święci mówią, że czyściec jest w pobliżu piekła. Łatwo to pojmiemy, gdy pomyślimy, że grzech powszedni niedaleko jest od śmiertelnego”.   

Podobnie jak w kwestii piekła, większość Ojców Kościoła i Świętych twierdziło, że czyściec znajduje się pod ziemią. Kościół jednak nie wypowiedział się oficjalnie o miejscu czyśćca, tym bardziej, że czyściec jest zapewne bardziej stanem niż miejscem. Mamy też wiele świadectw, że dusze odbywają swoją pokutę również na ziemi, w miejscach popełnianych grzechów.       

Czyńmy więc pokutę już w tym życiu. Nie liczmy tylko na to, że po naszej śmierci będą się za nas modlić i Msze zamawiać, bo na tym możemy się zawieść. A więc pokutą są: cierpliwe niesienie krzyży, znoszenie cierpień, sumienne wypełnianie obowiązków stanu, modlitwa, jałmużna, post, uczestnictwo we Mszy św., Komunia św., wzbudzanie aktów żalu, czytanie Biblii itd. To wszystko, co przynosi nam łaski odpustu cząstkowego. Pamiętajmy również, by uzyskiwać odpusty zupełne. Zanośmy modlitwy i wykonujmy czyny pokutne! Nie zatrzymujmy się jedynie na pokutach nakładanych przez kapłana przy spowiedzi. Trzeba również stanowczo podkreślić, że nasza modlitwa za zmarłych jest wspaniałym czynem miłosierdzia i nam samym daje odpuszczenie kar za grzechy. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – mówi Pan Jezus (Mt 5,7). A więc modlitwa za zmarłych jest zarazem pokutą za siebie. Nie możemy też zapomnieć, że modląc się za zmarłych zyskujemy w nich orędowników za nas. Sobór Trydencki potwierdza, że dusze zmarłych mogą skutecznie wypraszać łaski dla nas. Podobnie modlić się będą za nas w niebie, a Bóg hojnie wynagrodzi nam w niebie nasze modlitwy za nie. Dążmy więc do doskonałości chrześcijańskiej, naśladując Chrystusa, a na pewno czyściec nasz nie będzie długi lub nawet ud nam się go uniknąć.      

Jakże łatwo odpokutować i naprawić zło tutaj na ziemi. Tu pokuta krótka i bezbolesna, jedynie wymagająca wysiłku duchowego i poświęcenia. Św. Katarzyna z Genui pisze: „Kto tu na ziemi odpokutuje swe grzechy, płaci kilkoma groszami dług 1000 dukatów; kto zaś odpokutuje grzechy dopiero w przyszłym życiu, płaci 1000 dukatów za dług kilku groszy”. Św. Anzelm nauczał, że „jedna Msza św. pobożnie wysłuchana za życia, więcej przynosi nam pożytku, niż sto Mszy odprawionych za nas po śmierci”. „Więcej znaczy światełko przez nami, niż wielka pochodnia niesiona za nami” – św. Leon Wielki. Wspomnieć można również wiele modlitw, za odmawianie których Zbawiciel obiecał ocalenie od czyśćca. Np. modlitwa do Rany na Ramieniu św. Bernarda. Odsyłam tu szczególnie do mojego kazania „O wartości rozważania Męki Pańskiej”. W nim wyjaśniam dobrodziejstwo tego nabożeństwa, w którym ofiarujemy Ojcu zasługi Męki Chrystusa i Jego Matki. Podobnie noszącym szkaplerz karmelitański Maryja obiecała wybawienie z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci, jeśli zachowają czystość według swojego stanu (tzw. przywilej sobotni). Również św. Michał Archanioł objawiał wielokrotnie, że w swoje święto wiele dusz swoich czcicieli uwalnia z czyśćca. Jest również głęboka w treść „Modlitwa o uniknięcie czyśćca”, którą odmawia się codziennie wieczorem. 

Jakie więc cierpienia przeżywa dusza w czyśćcu?

Największym cierpieniem jest tęsknota za Bogiem, czyli brak widzenia Boga (visio beatifica). Gdyby zobaczyły Boga, czyściec stałby się niebem. Blask świec, lamp, zniczy stawianych na grobach oznacza modlitwę o to, by Bóg, który jest światłością dał im się oglądać. Drugim cierpieniem jest kara ognia. Sugerują to słowa św. Pawła: „Sam wprawdzie ocaleje, ale tak jakby przez ogień” (1 Kor 3,15). Święci nauczali, że ogień czyśćcowy jest tym samym co piekielny. Ten jednak pali dla pokuty (kary doczesnej), tamten dla wiecznej kary. „Zmazy, które w chwili śmierci są na duszy, muszą ogniem czyśćcowym być zgładzone” – św. Grzegorz z Nyssy. Podobnie jak złoto oczyszczonym musi być w ogniu, tak i dusza oczyścić się musi doskonale w ogniu czyśćcowym, zanim zajaśnieje blaskiem chwały niebieskiej. A w Gorzkich Żalach modlimy się za dusze w czyśćcu słowami: „aby im miłościwy Jezus Krwią swoją świętą ogień zagasił”. Ponadto o ogniu czyśćcowym mówiły Sobory. Mistycy nauczają nas, że nie każda jednak dusza, będąca w czyśćcu doświadczy kary ognia. Trzecią męką jest pokuta za poszczególne grzechy nieodpokutowane. Św. Matylda pisze: „Przypuszczać można, że rodzaj kar czyśćcowych stoi w ścisłym związku z popełnianymi grzechami. Kto więc np. grzeszył nieumiarkowaniem, cierpi w czyśćcu głód i pragnienie”. Św. Brygida widziała dusze, dręczone najwięcej na tych członkach, którymi najwięcej grzeszyły. Mistyczka Fulla Horak mówi o kręgach cierpień za poszczególne grzechy.

Święci i mistycy Kościoła nauczają nas również, że męki czyśćca są bardziej srogie niż największe cierpienia na ziemi. Św. Tomasz z Akwinu pisze: „Najmniejsze kary w czyśćcu są większe od największych cierpień na ziemi”. „Wszystkie męki, jakie świat może wymyśleć, są balsamem w porównaniu do najmniejszej męki czyśćca” – św. Cyryl Aleksandryjski. „Ziemski ogień jest, w porównaniu z czyśćcowym, rozkosznym ogrodem” – św. Magdalena de Pazzi.

Prawda o czyśćcu może nas napełniać lękiem. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus tak pocieszała pewną siostrę, która bała się czyśćca: „Za bardzo obawiasz się dobrego Pana. Zapewniam Cię, że to Go rani. Nie lękaj się czyśćca za względu na ból, który się tam odczuwa, ale pragnij, żeby tam nie pójść, aby sprawić dobremu Bogu przyjemność, który nakłada tę ekspiację z taką niechęcią. Od chwili, gdy zabiegasz o to, żeby sprawić Mu radość we wszystkim, jeśli masz niezachwianą pewność, że On oczyszcza cię w każdej chwili swoją Miłością i nie zostawia jakiegokolwiek śladu grzechu w tobie, bądź całkowicie pewna, że nie pójdziesz do czyśćca”. Nie bójmy się więc czyśćca, tylko w zaufaniu Bogu, pracujmy nad naszym uświęceniem.

Podobnie święci i mistycy nauczają nas, że cierpienia czyśćca są zazwyczaj bardzo długie. Oczywiście logicznym jest, że długość kary i jej intensywność jest zależna od ilości i wielkości nieodpokutowanych grzechów. Intensywność i długość pokuty zależy również od naszego przywiązania do ziemskiego życia. A więc nasza więź z Bogiem umniejsza srogość pokuty czyśćcowej. Nasze dobre czyny mają również wpływ na złagodzenie tego cierpienia. „Im mniej lub więcej ukochał kto dobra doczesne, tym powolniej lub prędzej, uzdrawia go ogień oczyszczający” – pisze św. Augustyn. Ojcowie Kościoła oświadczali, że czyścic trwa tak długo, jak mocne było przywiązanie do grzechu. A oto wypowiedzi Świętych o odczuwaniu czasu w czyśćcu: „Choć może niektóre dusze godzinę tylko pozostają w czyśćcu, to pewnie ciągnie im się ta godzina niesłychanie długo” – św. Brygida. „Jeden, jedyny dzień męki czyśćcowej można porównać z tysiącem dni cierpienia na ziemi” – św. Augustyn.          

Św. Katarzyna z Genui pisze, że Bóg napełnia te dusze miłością ku sobie, co pozwala im przetrwać najbardziej srogie cierpienia. Poddają się więc one całkowicie woli Bożej. Dusze potępione nienawidzą Boga i przeklinają Go, dusze czyśćcowe kochają Boga, błogosławią i nieustannie się modlą. Wielką więc ochłodą dla tych dusz jest pewność osiągnięcia nieba, czyli szczęśliwości, która nigdy się nie skończy. To daje im radość ogromną – ta pewność zbawienia. Św. Franciszka Rzymianka pisała, że dusze te odwiedzają i pocieszają Święci oraz Aniołowie, a szczególnie Anioł Stróż.

Św. Faustyna opisuje w Dzienniczku swoje doświadczenie czyśćca: „Ujrzałam Anioła stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję Gwiazdą Morza. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. [Usłyszałam głos wewnętrzny], który powiedział: Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącymi” (Dzienniczek, pkt 20).  


Pobudzeni przykładem św. Faustyny, przyjrzymy się teraz bliżej sposobom ratowania dusz w czyśćcu. Księga Machabejska poucza nas: „Świętą i zbawienną jest myśl, modlić się za umarłych, aby zostali od grzechu uwolnieni” (2 Mch 12,46). Jak wiemy, dusze te same sobie pomóc nie mogą. Liczą jedynie na nasze modlitwy. Ich czas zasługiwania się skończył, teraz przyszedł czas zapłaty.  

Największym darem dla dusz czyśćcowych jest Ofiara Mszy św. Tak naucza Sobór Trydencki. Jest to Ofiara samego Chrystusa dla Ojca, dar nieskończony. Znamienne jest to, co leżąc na łożu śmierci powiedziała św. Monika do św. Augustyna i drugiego syna: „Pogrzebcie moje ciało, gdzie chcecie; lecz proszę was, pamiętajcie o mnie zawsze przed ołtarzem Pana”. Św. Jan Chryzostom podaje, że to na polecenie Apostołów podczas Mszy św. już od początków chrześcijaństwa modlono się za zmarłych. Piękne są zwyczaje w niektórych rejonach Polski, kiedy rodzina i przyjaciele zamawiają Msze św. za zmarłą osobę z okazji pogrzebu. Czasem są w stanie zamówić nawet 100 Mszy św.! Wspomnieć oczywiście trzeba tu o Mszy św. gregoriańskiej. Jest to 30 Mszy za jedną duszę, sprawowanych dzień po dniu. Istnieją również zwyczaje sprawowania Mszy św. w 30-ty dzień po śmierci. Cieszymy się, że wielu z nas zamawia za swoich bliskich zmarłych Msze św. szczególnie w rocznice ich śmierci.    

W czyśćcu panują ciemności, dlatego modlimy się, żeby światłość wiekuista im świeciła. Kapłan modli się w kanonie rzymskim: „Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje N.N., którzy nas poprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju. Im oraz wszystkim spoczywającym w Chrystusie, użycz, błagamy Cię, Panie, miejsca ochłody, światłości i pokoju”. Szczególną uwagę zwróćmy na określenie nieba jako „miejsca ochłody”. Słowa te sugerują istnienie ognia czyśćcowego, od którego uwolnienia i ochłodę się modlimy. Podobnie w Nowej Liturgii w każdej modlitwie eucharystycznej modlimy się za zmarłych.   

Nieocenioną pomocą jest również przyjmowanie Komunii św. za dusze zmarłych.   

Odpusty zupełne i cząstkowe są również wielkim darem dla tych dusz. Każdy odpust możemy ofiarować za dusze zmarłych. Możemy określić za kogo, ale i możemy zostawić to Bogu. Pamiętajmy szczególnie o odpustach od 1 do 8 listopada za nawiedzenie cmentarza. Tu odsyłam do mojego kazania o odpustach.

Ponadto pomagać możemy tym duszom poprzez jałmużnę i post. W Dzienniczku św. Faustyny czytamy, jak zmarła współsiostra prosiła ją o post (p. 1185).    

Wypełnianie czynów miłosierdzia, dobrych uczynków może być również ofiarowane za dusze zmarłych. Podobnie nasze cierpienia, prace, trudy i wypełnianie obowiązków stanu.

Każda modlitwa zaniesiona przez nas, kiedy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, może pomóc tym duszom. Tu więc należy podkreślić stan łaski uświęcającej. Uczony Suares mówił, że ktoś kto nie pokutuje za swoje grzechy i trwa w grzechu ciężkim, nie może spłacić cudzych długów. Dlatego jakże ważna jest spowiedź np. na pogrzebie, by można było Komunię św. i modlitwę ofiarować za zmarłych. Niepokojące więc jest to, że na pogrzebach większość ludzi nie przyjmuje Komunii św. i nie idzie do spowiedzi św. Podobnie spotykamy się ze zjawiskiem, kiedy to większość przychodzi jedynie na pogrzeb, a na Mszy św. ich nie ma. Czy my gromadzimy się na pogrzebach, by modlić się za naszych zmarłych? Kwiaty jako symbol życia, są znakiem naszej modlitwy o prawdziwe życie w Bogu na wieki. Znicze i lampki są symbolem modlitwy o światłość wiekuistą, którą jest Bóg. Znicze, kwiatki, wieńce nic jednak nie pomogą zmarłemu, jeśli z naszych serc nie zaniesiemy modlitwy płynącej z wiary.  

Dodać należy, że niezwykłą moc w uwalnianiu dusz z czyśćca ma modlitwa różańcowa i droga krzyżowa. Podobnie adoracja Najświętszego Sakramentu czy odmawianie Liturgii Godzin.   

Kościół używa również wody święconej, kropi nią ciało, trumnę, grób… Wierzy się, że przynosi ona ulgę duszom zmarłych. Św. Teodoret z Cyru pisał: „Jak deszcz spokojny odświeża kwiaty, żarem słońca wysuszone, tak woda święcona orzeźwia kwiaty niebieskie, czyli dusze, w ogniu czyśćcowym gorejące”.

Również dzwony, które dzwonią są pomocą dla tych dusz. Istnieją zwyczaje bicia w dzwony zaraz po śmierci parafianina. Dzwoni się również na pogrzebach, np. podczas procesji z kościoła na cmentarz.

O. F. Spirago w swoim Katechizmie przytacza pewną opowieść. „Pewna niewiasta straciła jedynego syna i rzewnie wciąż go opłakiwała. Po jakimś czasie otrzymała sen. Widziała orszak młodzieńców pięknych, śpieszących do nieba. Jednak syna zobaczyła całkiem w tyle, daleko, nędznego, w przemokłych szatach. Gdy zaczęła nad nim ubolewać, rzekł z wyrzutem: Pożyteczniej byłoby, gdybyś dała za mnie jałmużnę lub ofiarowała za mnie Mszę św.”. Po przebudzeniu matka zaprzestała rozpaczliwego płaczu, a zaczęła gorliwą modlitwę i zamawianie Mszy św. za zmarłego.    

Stańmy się, Drodzy Bracia i Siostry, wspomożycielami dusz w czyśćcu cierpiących. Modlitwa za nich i nam wysłuży Boże błogosławieństwo. Zyskujmy sobie orędowników na całą wieczność!

Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis!
Requiescant in pace. Amen.