CHRYSTUS ARCYKAPŁANEM (I NIEDZIELA MĘKI PAŃSKIEJ)

Ks. Dawid Pietras FSSP

I Niedziela Męki Pańskiej

2026 r.

CHRYSTUS ARCYKAPŁANEM

Dzisiejsza liturgia jest już wejściem w klimat Męki Pańskiej. Jak wiemy, w tradycyjnej formie rytu rzymskiego istnieje trójstopniowe przygotowanie do Triduum Paschalnego: okres Przedpościa, okres Wielkiego Postu i okres Męki Pańskiej. Ten trzeci okres nie jest jednak całkowicie odrębnym okresem liturgicznym, ale stanowi organiczną część Wielkiego Postu. Dzisiejszą niedzielą wchodzimy w ten trzeci bezpośredni czas przygotowania naszych serc do świąt Wielkanocy. Ten okres Męki Pańskiej zaczyna się więc dzisiejszą niedzielą określoną jako I Niedziela Męki Pańskiej, kolejna będzie II Niedzielą Męki Pańskiej, czyli Niedzielą Palmową.

Przeżywamy więc już nie tyle okres pokutny, ale ta pokuta łączy się ściśle z naszym rozważaniem Męki Pańskiej. Jest to okres pasyjny. Mimo iż kolor szat liturgicznych jest jeszcze fioletowy, to liturgia wprowadza nas w klimaty Pasji Jezusa. Opuszczony został Psalm 42 odmawiany podczas Modlitw u stopni ołtarza, w Antyfonie na wejście (Introit) nie śpiewaliśmy Chwała Ojcu i Synowi… Ten formuły trynitarnej kapłan nie odmówi także pod koniec Psalmu 25 Lavabo… przy offertorium. Kapłan zaśpiewa dziś prefację o Krzyżu, a nie prefację o Wielkim Poście, a organista wykonuje pieśni pasyjne, a nie pokutne. Oczywiście wciąż też nie śpiewamy hymnu Chwała na wysokości Bogu czy śpiewu Alleluja.

Jest też inny niezwykły znak, jaki towarzyszy nam od dzisiejszej niedzieli. Tym znakiem są zasłonięte krzyże, obrazy oraz figury fioletowymi lub czerwonymi zasłonamiKrzyże czy obrazy nierzadko zdobione były drogocennymi kamieniami, a Chrystus przedstawiany był na nich w koronie królewskiej czy przyodziany w szaty królewskie lub kapłańskie. Chrystus tak przedstawiony nie miał więc znamion męki i śmierci. Te figury, krzyże czy obrazy nie pasowały do okresu Męki Pańskiej.   

Zwyczaj zasłaniania krzyży czy obrazów łączy się ze zwyczajem zasłaniania ołtarza, kiedy nie pozwalano patrzeć na niego publicznym grzesznikom. Św. bp Antoni Nowowiejski tak tłumaczył ten zwyczaj: „Zasłona ta była symbolem żalu i pokuty, jakim grzesznik poddać się powinien, aby mu wolno było znowu podnieść oczy na Majestat Boski, którego Oblicze nieprawościami swymi niejako sobie przysłonił”. Był to też pewien rodzaj postu dla oczu, a wierni przeżywali mszę w atmosferze tajemniczości i ukrycia. Ukazywano też przez to fakt Ofiary Mszy św. jako tajemnicy niepojętej dla człowieka i aniołów. Te tzw. postne sukna nierzadko zdobione były scenami z historii zbawienia, w tym także Męki Pańskiej. W niedalekiej Orawce zachowały się cztery takie zasłony.

Zwyczaj ten mógł też oznaczać wyniszczenie i uniżenie Chrystusa, a więc Jego kenozę. Opisuje to bł. Anna Katarzyna Emmerich w kontekście modlitwy Chrystusa w Ogrójcu: „Łaską Bożą oświecona czułam wyraźnie, że Jezus, zgadzając się teraz na przyjęcie czekających Go mąk, ofiarował samego siebie jako zadośćuczynienie Bożej sprawiedliwości za winy świata. Bóstwo swoje niejako odsunął od siebie i ukrył w łonie Najświętszej Trójcy, chcąc z nieskończonej miłości ku ludziom całą grozę, cały ogrom smutku i cierpienia za nieprawości świata przyjąć głównie w swym człowieczeństwie – najczystszym, najwrażliwszym, prawdziwym i niewinnym”. Bp Nowowiejski komentuje także: „Zasłony te wyobrażają poniżenie Chrystusa, zakrywające chwałę Jego Bóstwa i czyniące Go Żydom zgorszeniem a poganom głupstwem, aby w zmartwychwstaniu, na kształt zasłony przedarte, objawiły ukrytą za nimi jasność i moc Boga Wcielonego”.

W zasłanianiu krzyży widziano także realizację czytanych dziś słów Ewangelisty Jana, że „Jezus wyszedł ze świątyni i ukrył się” (J 8,59).

Drodzy Bracia i Siostry!

Poprzez dzisiejsze czytania Kościół św. matka nasza w swojej mądrości pragnie ukazać nam Chrystusa jako Arcykapłana. Szczególnie wybrzmiewa to w czytaniu z Listu do Hebrajczyków, gdzie Chrystus nazwany jest „najwyższym Kapłanem dóbr przyszłych” (Hbr 9,11). Chrystus jest bez grzechu i jest odwiecznym Bogiem, jak słyszeliśmy dziś w Ewangelii („zanim Abraham stał się, Jam jest” (J 8,58). On jest JAHWE (JESTEM, KTÓRY JESTEM) (Wj 3,14) – Bogiem Starego Testamentu. W Nim jako Bogu-Człowieku dopełniły się wszystkie ofiary krwawe i niekrwawe Starego Testamentu, które od czasu Męki Chrystusa wypełniły się, skończyły i straciły swą skuteczność. Wcześniej czerpały swą skuteczność właśnie z tej Meki Pańskiej na mocy przewidzianych zasług Chrystusa. Znakiem ukończenia kapłaństwa starotestamentalnego było rozdarcie się zasłony przybytku w świątyni jerozolimskiej, która oddzielała miejsce najświętsze, gdzie była Arka Przymierza z cherubami, od reszty świątyni (a wcześniej w Namiocie Spotkania). Dlatego istniały zwyczaje, że w Wielką Środę podczas czytania Męki Pańskiej, na słowa: „a zasłona świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół” (Mt 27,51), spuszczano zasłonę okrywającą ołtarz. Ukazywano w ten sposób, że Chrystus już nie wszedł raz do roku do najświętszego przybytku świątyni jerozolimskiej czy Namiotu Spotkania jak arcykapłan z rodu Aarona, ale wszedł do SAMEGO NIEBA, czyli – jak pisze autor Listu do Hebrajczyków – do „wyższego, doskonalszego i nie ręką uczynionego, tj. nie z tego świata przybytku” (Hbr 9,11). Wszedł tam „nie przez krew kozłów albo cielców, ale przez własną Boską Krew, dokonawszy wiecznego Odkupienia” (Hbr 9,12). Dlatego dziś szczególnie przypominają się nam słowa Psalmu: „Otwórzcie się odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały” (Ps 24). Pomyślmy jak triumfalne było Jego wejście w Dniu Wniebowstąpienia, kiedy zabrał ze sobą wiernych Starego Testamentu, zabranych z otchłani!

W Starym Testamencie najwyższy kapłan rodu Aarona wnosił zapaloną kadzielnicę do tzw. Świętego Świętych – najświętszego miejsca świątyni, napełniając je wonią kadzidła. Chodziło o to, by obłok okrył to pomieszczenie, by nie umarł od widoku Boga. Następnie wnosił krew zwierzęcia ofiarnego do tej najświętszej części świątyni. Dokonywał tego RAZ W ROKU w święto Jom Kippur (Dzień Pojednania – 10/11 września/października), stając przed przebłagalnią – Arką Przymierza, dokonując obrzędu przebłagania za grzechy. Następnie udzielał ludowi błogosławieństwa, podczas którego raz w roku wymieniał imię Jahwe. Po wyjściu ze Świętego Świętych Arcykapłan zmieniał szaty i dokonywał rytualnego oczyszczenia całego ciała.

Jak arcykapłan z rodu Aarona wchodził z krwią zwierząt do przybytku, tak Chrystus wszedł do Nieba przez własną krew, której znakiem było 5 jego ran. Josef Mattias Scheeben – niemiecki teolog XIX wieczny podkreślał, że ofiara ze swej natury nie ma na celu jedynie być zniszczona przez spalenie bądź spożycie, ale miała być przemieniana w lepszy stan. Widać to np. przy spalaniu kadzidła, którego woń dawała piękny zapach, który można był przyswoić. Choć wcielenie, życie i Ofiara Chrystusa stanowiły zadośćuczynienie za nasze grzechy, to jednak zmartwychwstanie jest złączone z tą Ofiarą, gdyż stanowiło przemienienie ludzkiej natury Chrystusa. W tej naturze chwalebnego i zmartwychwstałego ciała Chrystus wstąpił do nieba, czyli do tego przybytku, sanktuarium raz na zawsze. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Jezus Chrystus po wejściu raz na zawsze do sanktuarium niebieskiego wstawia się nieustannie za nami jako Pośrednik (…)” (KKK 667).

Ofiary starotestamentalne wyobrażały i zapowiadały tę najdoskonalszą Ofiarę Boga-Człowieka! Jezus jako Bóg-Człowiek stał się Kapłanem, który zastąpił kapłaństwo aaronowe, gdyż On złożył najdoskonalszą Ofiarę Bogu Ojcu o wartości nieskończonego zadośćuczynienia za grzechy całej ludzkości! Ofiary Starego Testamentu i Ofiara Mszy św. – Ofiara Nowego Testamentu ZREKAPITULOWAŁY SIĘ w krwawej Ofierze Chrystusa. Prezbiterzy i biskupi jako wyświęceni duchowni posiadają to jedno chrystusowe kapłaństwo i w osobie Jezusa Chrystusa dokonują mocą Ducha Świętego uobecnienia tej jednej krwawej Ofiary krzyżowej. Ofiarę Mszy św. składa więc ten jedyny Arcykapłan Jezus Chrystus obecny w wyświęconym kapłanie Kościoła. Dokonuje się ona na sposób bezkrwawy, na sposób sakramentalny pod postaciami chleba i wina w czasie Przeistoczenia. Owa osobna konsekracja chleba, a potem wina jest wyobrażeniem oddzielenia Krwi od Ciała, a więc śmierci Jezusa.

Za chwilę bowiem będziemy świadkami uobecnienia tej Ofiary, a do jej przeżycia ma nam pomóc niezwykle wymowna cisza Kanonu Rzymskiego. Jest to jeden z najpiękniejszych elementów liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. W tę I Niedzielę Męki Pańskiej ta cisza szczególnie przypomina nam ciszę Golgoty. Owa cisza kanonu też jest jakimś rodzajem zasłony czy ikonostasu liturgii wschodnich, oddzielającej miejsce najświętsze od reszty świątyni. Kapłan zostanie tam sam, jak arcykapłan Starego Testamentu, by złożyć Ofiarę. Cisza Kanonu Rzymskiego ukaże nam wielkość i niedostępność tej tajemnicy.

Drodzy Bracia i Siostry

W tym czasie, kiedy rozpoczynamy okres Męki Pańskiej, polecam przeczytanie po liturgii na spokojnie tekstu od siódmego do dziewiątego rozdziału Listu do Hebrajczyków. Te trzy rozdziały zatytułowane są jako „Wyższość Ofiary Chrystusa” i mogą być głęboką lekturą na ten czas. Na ten czas polecam oczywiście lekturę Pasji bł. Anny Katarzyny Emmerich. Warto powrócić także do mojego kazania pt. „Wartość nabożeństwa rozważania Męki Pańskiej” czy kazania „O Męce Pańskiej na podstawie Całunu Turyńskiego”. W tych dniach zanurzmy się w Mękę Pańską, rozważajmy Jego drogocenną Krew, Jego cierpienia dla naszego odkupienia. Rozważajmy Jego Pięć Ran, Ranę na Ramieniu objawioną św. Bernardowi, ucałujmy z miłością krzyż naszego Pana, rozważajmy Jego krzyżową drogę.

Zakończę słowami św. Katarzyny ze Sieny: „Zanurz się we Krwi Chrystusa ukrzyżowanego, pokrop się ta Krwią, nasyć się Krwią, upajaj się Krwią, przyoblecz się w Krew, użalaj się nas sobą we Krwi, raduj się we krwi, wzrastaj we Krwi, pokrzepiaj się Krwią, we Krwi Nieskalanego Baranka utop swoją słabość i ślepotę”.

Niech Chrystus Arcykapłan nam błogosławi w tym czasie okresu Męki Pańskiej, darzy nas potrzebnymi łaskami. Zbliżajmy się z ufnością do tego PRZYBYTKU WIECZNEGO, do tego „dziedzictwa wiecznego w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Hbr 9,15).