Ks. Dawid Pietras
Gorzów Wlkp. 2010
PRZYPOWIEŚĆ O TALENTACH
Jak rozumieć tę przypowieść o talentach? Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że żaden ziemski obraz nie odda dokładnie rzeczywistości niebieskiej, o której mówił Chrystus! Dlatego wydawać by się nawet mogło, że Jezus promuje niesprawiedliwość społeczną, wzbogacanie się bogaczy, a zubożanie biednych!
Zapewne zastanawia nas postawa pana, który zabiera jedyny talent swemu słudze. Został jednak pozbawiony daru nie dlatego, że był biedny, ale dlatego, że był gnuśny i bezczelny wobec swego Pana. Nie docenił zaufania, jakie mu dał pan. Nie zrobił nic, by odwdzięczyć się za otrzymany dar.
Główna idea tej przypowieści mówi o człowieku, który został obdarzony talentami – DARAMI OD BOGA STWÓRCY! Każdy z nas otrzymał je w pewnej ilości według zdolności, ile jest w stanie w sobie rozwinąć! Odpowiedzialność spoczywa na człowieku za każdy talent.
Trzeba jednak podkreślić, że człowiek sam w sobie jest wspaniały! Jest darem, dziełem Boga! Jest odkupiony przez drogocenną Krew Zbawiciela i przez chrzest przywrócony do dziecięctwa Bożego! Każdy z nas ma niepowtarzalną osobowość! Buduje niepowtarzalną i jedyną relację z Bogiem! Człowiek to osoba, która spotyka się z Drugą Osobą – Bogiem! Tyle jest dróg do Boga, ilu jest ludzi na świecie! Nie ma dwóch takich samych ludzi! Każdy więc z nas jest jakby źrenicą w oku Boga! Ma wielką wartość - niepowtarzalną! CZŁOWIEK NOSI W SOBIE BOGA, który mówi: „Ukochałem cię miłością odwieczną”.
Człowieczeństwo jest nam nie tylko dane, ale przede wszystkim zadane – jak mówił Jan Paweł II!
Oprócz tego więc, że każdy jest kimś wyjątkowym, został obdarzony jeszcze talentami! Tymi, które składają się na nasze człowieczeństwo i tymi, które zdobią człowieczeństwo! Te pierwsze to osobowość, charakter, temperament, intelekt… Te drugie to umiejętności, takie jak na przykład gra na instrumentach!
Kard. Ratzinger mówił kiedyś: „Nie jesteśmy przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji. Każdy z nas jest owocem zamysłu Bożego. Każdy z nas jest chciany, każdy miłowany, każdy niezbędny”. Z tych słów wynika, że by rozwinąć swoje talenty potrzeba poczucia AKCEPTACJI I MIŁOŚCI? MOŻE TYLKO W TAKIEJ ATMOSFERZE CZŁOWIEK WIDZI SENS ROZWOJU WŁASNEJ OSOBOWOŚCI?
Może dlatego wielu spośród ludzi młodych w gimnazjum wciąż chce słyszeć, że ksiądz ich lubi… Kiedy wstawiam jedynkę za brak zadania pytają, czy ksiądz ich jeszcze lubi! Odczytuję tu pragnienie akceptacji i miłości, potrzebne do rozwoju talentów!
Kiedy powie się księdzu, że kazanie było dobre, on poświęci kolejnym razem 2 razy więcej czasu na napisanie kolejnego!
I podobnie w małżeństwie! Mąż zorganizował wspaniały kilkudniowy wyjazd na długi weekend! Jego żona powie do swych przyjaciół: Widzisz, to dzieło mego męża! Ale mu samemu tego nie powie! A SZKODA! Bo gdyby usłyszał te słowa, z jaką werwą organizowałby kolejny wypad!
Spójrzmy, jak wiele od nas zależy! Starajmy się więc stworzyć w miejscach, w których żyjemy atmosferę akceptacji i miłości, potrzebną do rozwoju talentów!
A do czego może prowadzić ich rozwój!? Sięgnijmy do przykładów z życia wziętych!
Widzimy młodego Karola Wojtyłę, który wspaniale rozwija dary otrzymane od Boga! Dar głębokiej – pewnie można by powiedzieć – mistycznej wiary… Dar osobowości otwartej na potrzeby drugiego człowieka… Dar intelektu i fenomenalnej pamięci… Modlił się, nawiązywał przyjaźnie, uczył się języków… nauczył się hiszpańskiego ze słownika niemiecko-hiszpańskiego, by czytać w oryginale dzieła św. Jana od Krzyża! I w końcu idąc za głosem kapłańskiego powołania został wspaniałym papieżem! Pewien młody człowiek napisał, że JAN PAWEŁ II POKAZAŁ SOBĄ, JAK PIĘKNY JEST CZŁOWIEK! I trzeba dodać, że piękny jest wtedy, kiedy rozwinie swoje talenty otrzymane od Boga…
Patrzymy na młodego Józefa Ratzingera i widzimy zapalonego intelektualistę! Kogoś kto otrzymuje talent wspaniałej mądrości, który rozwija, by poznawać Boga i Jego Kościół! Również idąc drogą kapłańskiego powołania – jako jeden z najwybitniejszych teologów – dociera do Rzymu! Zostaje stróżem katolickiej nauki wiary! I w końcu Wikariuszem Chrystusa na ziemi! To również człowiek, który rozwinął swoje talenty! Kościół z nim jest bezpieczny!
Co by było, gdyby schowali oni swe talenty w ziemi?!
Te postaci pokazują, że warto zainwestować w siebie! Warto być dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym księdzem. Warto być dobrym synem, dobrą córką! Warto być rzetelnym pracownikiem… Warto – jak by to powiedzieli młodzi – żyć z klasą! Tylko tacy są dziś słuchani… na przeciętniaków nikt już nie patrzy!
Kiedy damy wszystko z siebie, by wypełnić nasze zadania, rozwinąć talenty… u zmierzchu naszego życia będziemy dumni z siebie! I zobaczymy, że nasze talenty wydały owoce! Dobrze wykonana praca daje satysfakcję, trud włożony w wychowanie dzieci daje poczucie spełnienia i szczęścia!
Jesteśmy Mistycznym Ciałem Chrystusa jako Jego Kościół, i każdy z tych części stanowi część istotną! Nie ma części niepotrzebnych! Każdy ma jakieś zadanie, jakąś misję w Kościele i w świecie do wypełnienia! Każdy ma jakiś charyzmat, dla budowania wspólnoty Kościoła! Zakopanie go w ziemi osłabia ewangelizacyjną moc Kościoła! Umniejsza jego bogactwo i różnorodność!
Są rzeczy, których nikt nie zrobi lepiej od nas! Jest coś, w czym jesteśmy najlepsi, niepowtarzalni!
Rozpoznajmy więc swoje talenty i rozwijajmy je w życiu codziennym! Nie zakopujmy ich w ziemi!
Niech nasze ukształtowane i piękne człowieczeństwo stanie się wspaniałym darem dla Boga, jaki Mu kiedyś złożymy, a w odpowiedzi usłyszymy z Jego ust:
„Dobrze, sługo dobry i wierny!
Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię:
wejdź do radości twego pana!”.