Ks. Dawid Pietras
Gorzów Wlkp. 2012 r.
NIEBO I PIEKŁO
„Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają…” (1 Tes 4,13)
Te słowa św. Pawła z dzisiejszego drugiego czytania, dzisiejsza Ewangelia, a także czas listopadowy skłoniły mnie do poruszenia dziś spraw ostatecznych. Przed pierwszą Komunią św. uczyliśmy się, że są cztery rzeczy ostateczne: ŚMIERĆ, SĄD BOŻY, NIEBO ALBO PIEKŁO. Dziś dotknę dwóch ostatnich: nieba i piekła. Każdy z nas bowiem musi mieć głęboką świadomość rzeczy przyszłych.
Niech w tych rozważaniach pomogą nam obrazy, które wyświetliłem.
Do poruszenia dziś tego tematu zachęcił mnie też bł. Jan Paweł II słowami: „Jeszcze w niezbyt odległych czasach, w kazaniach rekolekcyjnych czy misyjnych, sprawy ostateczne stanowiły zawsze nienaruszalny punkt programu rozważań, a kaznodzieje umieli na ten temat mówić w sposób obrazowy i sugestywny. Iluż ludzi te kazania i nauki o sprawach ostatecznych skłoniły do nawrócenia, do spowiedzi!” („Przekroczyć próg nadziei”).
W momencie śmierci każdy z nas stanie na sądzie przed Bogiem, który na podstawie naszych czynów wyda wyrok na wieki, wyrok od którego nie będzie odwołania! Nie ma bowiem wyższej instancji, jak Bóg!
Katechizm natomiast dopowiada, że ci, którzy umierają w łasce uświęcającej, a więc w przyjaźni z Bogiem i odpokutowali swoje grzechy na ziemi lub w czyśćcu idą do nieba (por. KKK 1023). Natomiast – jak mówi Katechizm – „umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem piekło” (KKK 1033).
Panny roztropne, których lampy się paliły – to dusze w stanie łaski uświęcającej. Panny nierozsądne (głupie), których lampy zgasły – to dusze w grzechu ciężkim.
Często jednak słyszymy pytanie: Jak kochający Bóg może kogoś pogrążyć w piekle? Już w samym pytaniu jest zasadniczy błąd. To nie Bóg skazuje na piekło. To człowiek sam się skazuje. Według słów Jezusa: „Kto nie wierzy, już został potępiony” (J 3,18). Każdy, kto trwa w grzechu ciężkim, już trwa w stanie potępienia, kto trwa w łasce uświęcającej już trwa w stanie zbawienia. Sam człowiek wybiera. Na własne życzenie, odrzucając nieskończone miłosierdzie Boga trafia do piekła albo wybierając Boże miłosierdzie osiąga niebo.
„Pokornym i skruszonym sercem, Ty Boże nie gardzisz” mówi Psalmista (Ps 51,19). Miłosierdzie Boże więc istnieje, ale potrzeba żalu za grzechy, nawrócenia, sakramentalnej spowiedzi… a nie ślepego, pełnego pychy mówienia, że „Bóg dobry, to przebaczy” w imię zasady, że „nikogo nie zabiłem, ani nikogo nie ukradłem; jestem dobrym człowiekiem”. Po co więc nasi ojcowie śpiewali: „Od nagłej, a niespodziewanej śmierci, zachowaj nas, Panie”, skoro i tak wszyscy pójdziemy do nieba? Nasi praojcowie mieli doskonałą świadomość, że umrzeć w grzechu ciężkim, to stracić Boga na wieki!
Nie brak też takich, którzy mówią: „proszę księdza, piekło to jest na ziemi…”. W ten sposób zwalniają się od refleksji na niewygodny dla siebie temat.
Kolejni mówią, że jeszcze „nikt stamtąd nie wrócił i nie wie, jak tam jest”. Tym samym wykazują się niebywałą ignorancją, ponieważ Jezus stamtąd wrócił, zmartwychwstając! Mówimy w Wyznaniu Wiary: „zstąpił do piekieł”. Jezus pokonał śmierć! Wielu mistyków widziało niebo lub piekło, a nawet doświadczyło tych stanów. Św. Weronika Giuliani była mistycznie w piekle, czyśćcu i w niebie. Tak samo św. O. Pio, św. Teresa z Awila czy św. Jan Bosko. Nie mówiąc już o wielu współczesnych mistykach jak np. służebnica Boża s. Józefa Menendez...
Są też i tacy, którzy mówią, że „nie wolno straszyć, trzeba mówić tylko o niebie… a podobno to księża wymyślili piekło, żeby trzymać ludzi w ryzach”. Takie mówienie jest absurdem, bo dlaczego Maryja pokazała piekło w postaci jeziora ognia małym kilkuletnim dzieciom fatimskim? Czy Matce Bożej chodziło o straszenie, czy o uświadamianie tej zapomnianej przez ludzi prawdy? Mówienie o tym to czyn miłości, ostrzeganie przed konsekwencją grzechów! O konsekwencji grzechu ciężkiego powinni rodzice mówić swoim dzieciom od ich najmłodszych lat!
Pamiętajmy, że największym sukcesem szatana jest wmówić człowiekowi, że go nie ma i że nie ma piekła.
Dziwne, że nie spotyka się raczej ludzi negujących istnienie nieba, tylko neguje się piekło w imię przysłowia „hulaj dusza piekła nie ma” lub by złagodzić wyrzuty sumienia i uciec od odpowiedzialności za własne grzechy! Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) podała w 2004 r., że tylko 35% Polaków wierzy w piekło, a 29% uznaje istnienie szatana. Stąd mówienie, że w Polsce jest 90% katolików to fikcja. Katolik, to wierny syn Kościoła, który uznaje całą naukę objawioną.
Niewiara więc w piekło jest herezją, podważaniem Ewangelii i nazywaniem Jezusa kłamcą, ponieważ Jezus wielokrotnie mówił o możliwości potępienia, tak jak mówił o możliwości zbawienia.
Posłuchajmy więc samego Jezusa:
„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział” (J 14,2).
„Cieszmy się i radujmy, albowiem nasza nagroda wielka jest w niebie” (por. Mt 5,12a).
„Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,41-42).
„Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (…) I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,41.46).
A św. Paweł dodaje:
"Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwieźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego" (1 Kor 6, 9-10; por. Ga 5, 19; Ef 5, 5).
Teraz zadajmy sobie pytanie: JAKA JEST ISTOTA TYCH DWÓCH STANÓW: NIEBA i PIEKŁA?
Istotę nieba wyjaśnia nam św. Faustyna w swoim Dzienniczku: „Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy nie pojmą ani zgłębią. To Źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia” (Dzienniczek, p. 777).
Istotą nieba jest więc zanurzenie się w miłości Boga na wieki. Jest odkrywanie bez końca Kim jest nieskończony Bóg! Niebem jest sam Bóg! I Bóg nigdy nam się nie znudzi! Obecność świętych, nieskończona ilość barw, niebiańska muzyka… o których piszą mistycy, to tylko dodatki, które cieszą, ale niewiele znaczą wobec faktu bycia z Bogiem. Co to znaczy PRZEBYWAĆ NA WIEKI W OBJĘCIU BOGA, KTÓRY NAS KOCHA MIŁOŚCIĄ NIESKOŃCZONĄ – nigdy nie pojmiemy! Jak to jest, wtulić się w ramiona Jezusa i królować z Nim na wieki?
JAKA JEST NATOMIAST ISTOTA PIEKŁA?
Św. Faustyna doświadczyła tego stanu. Opisuje to dość obszernie: „Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; druga – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecia – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szóstą męką jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – straszna rozpacz, nienawiść do Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.
Ja, Siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. (…) To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem” (Dzienniczek, p. 741). Ten opis nie potrzebuje komentarza.
Niektórym ciśnie się pytanie: Dlaczego aż tak wielkie cierpienie? Otóż, wielkość grzechu i kary mierzy się godnością obrażonego. Bóg jest nieskończenie godny miłości, stąd złamanie Jego przykazania, czyli jeden grzech ciężki zasługuje na nieskończoną karę. I rzeczywiście, kara ta jest nieskończona w wymiarze jej trwania.
Czeka nas więc niewyobrażalne szczęście z oglądania Boga „twarzą w twarz” (visio beatifica; 1 Kor 13,12) mniej lub bardziej spotęgowane jeszcze zdobytymi zasługami na ziemi albo niewyobrażalne cierpienie z powodu braku Boga spotęgowane mniej lub bardziej poprzez grzechy. Święci mistycy mówią, że wszystkie rozkosze ziemskie razem wzięte są niczym w porównaniu ze szczęściem nieba, i podobnie wszystkie nieszczęścia świata i cierpienia razem wzięte są niczym w porównaniu z potępieniem jednej duszy!
Bóg dał człowiekowi wolną wolę, by sam wybrał swój wieczny los, który się nigdy nie zmieni. Nie ma potrzeby iść do wróżki lub dzwonić do EZO TV, wystarczy spojrzeć na stan swojej duszy i widzi się przyszłość! W momencie śmierci zapisuje się nasz wieczny los. Dlatego Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13). Diabeł, choć jest tylko stworzeniem wie, że naszym największym skarbem jest stan łaski uświęcającej, dlatego chce nam ten skarb zabrać.
Nigdy nie odkładajmy spowiedzi na później, żyjmy według nauki Kościoła, przyjmujmy najczęściej Komunię św., módlmy się, czyńmy dzieła miłosierdzia… Mamy tylko jedno życie!
Dlatego wołajmy jak dzieci z Fatimy:
„O MÓJ JEZU, PRZEBACZ NAM NASZE GRZECHY, ZACHOWAJ NAS OD OGNIA PIEKIELNEGO,
ZAPROWADŹ WSZYSTKIE DUSZE DO NIEBA
I DOPOMÓŻ SZCZEGÓLNIE TYM, KTÓRZY NAJBARDZIEJ POTRZEBUJĄ TWOJEGO MIŁOSIERDZIA”.