CZYM JEST NIEBO

ks. Dawid Pietras

Gorzów Wlkp., 2009 r.

Uroczystość Wniebowstąpienia

 

CZYM JEST NIEBO

 

Uniósł się w ich obecności w górę

i obłok zabrał Go im sprzed oczu”.

Tak niedawno świętowaliśmy mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, dziś natomiast nasz Pan jawi się jako wstępujący do nieba pełen chwały!

Przez to wydarzenie, które zwiemy WNIEBOWSTĄPIENIEM Jezus wytycza i nam właściwy kierunek, drogę, którą mamy podążać. Jako Bóg-człowiek ukazuje nam nasze ostateczne przeznaczenie.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

To wydarzenie, które dziś obchodzimy jest wspaniałą sposobnością, by podjąć refleksję nad zagadnieniem szczęścia wiecznego, które katechizmowo nazywamy NIEBEM!

Wiemy, że Chrystus przez swoją mękę i zmartwychwstanie na powrót otworzył nam niebo. Dzięki Jezusowi każdy ma szansę żyć wiecznie z Bogiem, czym jednak jest ten stan, o którym św. Paweł pisał, że „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg dla tych, którzy Go miłują”.

 

Kiedy otwieram Katechizm Kościoła Katolickiego czytam, że „ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni, żyją na zawsze z Chrystusem. Są na zawsze podobni do Boga, ponieważ widzą Go „takim, jakim jest” (1 J 3,2), twarzą w twarz” (KKK 1023).

Według słów św. Pawła - widzieć Boga „twarzą w twarz” – to szczęście niewyobrażalne dla człowieka, przekraczające ludzkie możliwości wyobraźni, jak czytamy we wspomnianym już Katechizmie (KKK 1027). Jak wielkim szczęściem jest więc widzieć i rozmawiać z Chrystusem, spoglądając na Jego uwielbione zmartwychwstałe bosko-ludzkie oblicze!

 

Jakie jest to miejsce, które przygotował nam Jezus?

Mistycy określają niebo, że jest tęczowe i napełnione niebywałą jasnością! Mówią, że struktura i różnorodność barw przewyższa wszystkie znane na ziemi kolory, tak że najbardziej piękny kolor ziemski jest tylko cieniem niebiańskiego. Według mistyczki Fulli Horak każda cnota w skali niebiańskich kolorów ma swój odpowiednik i na duszy doskonale widać jakie zasługi zdobyła na ziemi.

Dalej, święci mówią, że niebo przenika przepiękna muzyka, która jest nieustannym hymnem uwielbienia Boga przez aniołów i świętych. Oprócz tego w niebie unosi się woń, która przewyższa najpiękniejsze ziemskie aromaty.

Oprócz tego niebo to doskonała wspólnota miłości. To harmonia miłości niespotykana w tym życiu. Nie ma tam grzechu, zawiści, zazdrości i nienawiści. To życie bez grozy śmierci, cierpienia i łez, jak czytamy w Apokalipsie św. Jana.

 

Jednak szczęście i radość płynące z obecności Aniołów, Świętych, z piękna i harmonii nieba jest niczym w porównaniu z szczęściem, które daje bliskość Boga! Jest niczym w porównaniu z szczęściem, które rodzi się z odczuwania miłości Boga. Z odczuwania tej miłości, która definitywnie usuwa wszelki lęk, daje poczucie bezpieczeństwa i nigdy nie ustaje, bo jest wieczna! Taka jest Boża miłość, dlatego czytamy w Katechizmie, że „niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia” (KKK 1024). Jakże łatwiej teraz zrozumieć słynne słowa św. Augustyna: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu”.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie czegoś wiekuistego, wiecznego, czegoś trwającego bez końca. A kiedy próbujemy to pojąć, pojawia się obawa znudzenia

Ta obawa dotknęła byłego brytyjskiego premiera Lloyda George’a, który pisał: „Gdy byłem chłopcem (…) wyobrażałem sobie niebo jako miejsce, gdzie są same niedziele, z nieustającymi nabożeństwami, od których nie ma żadnej ucieczki (…). To był okropny koszmar. (…) niebo, ze śpiewającymi bez przerwy aniołami, za mej młodości doprowadziło mnie prawie do szału i uczyniło ateistą na dziesięć lat”. I dziś wokół nas są tacy, którzy żartobliwie śmieją się, że w piekle lepiej, bo weselej, a w niebie nuda, bo trzeba się modlić!

 

Istota nieba polega jednak na poznawaniu Boga, na Jego kontemplacji, która nie może mieć końca. Nieogarniony Bóg i nieskończenie doskonały będzie nam stopniowo wyjawiał siebie, tajemnicę swej istoty. Zagłębianie się w Niego nie będzie miało końca, bo Bóg jest ze swej natury nieskończony i tu tkwi pewność wciąż wzrastającego szczęścia bez miary, bez najmniejszego cienia znużenia.

Niebo jako kontemplację tajemnic istoty nieskończonego Boga opisuje z własnego doświadczenia św. Faustyna: „Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy nie pojmą ani zgłębią. To Źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia” (Dz 777).

Można by powiedzieć, że Bóg będzie źródłem wciąż nowym i niewyczerpanym! Św. Tomasz z Akwinu porównywał niebo do miejsca, w którym ludzie zachowują się jak trzyletnie dzieci, które zachwycone wszystkim, co je otacza, chcą chłonąć, dotknąć, sprawdzić, zajrzeć… Śmierć więc nie jest snem, ale przebudzeniem, a życie wieczne to nie stagnacja, ale nieustanne poznawanie i rozwój.

Bądźmy więc spokojni, Bóg jest w stanie zapewnić nam ciekawą wieczność! ON SAM BĘDZIE NASZYM NIEBEM! Jak bardzo szczęśliwy jest człowiek, będący w pobliżu kochającej go osoby! A czy możemy sobie wyobrazić przebywanie w pobliżu Istoty, która kocha nas nieskończenie doskonałą miłością!?

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Dziś, kiedy szczególnie patrzymy w niebo, warto sobie uświadomić, że jako chrześcijanie nie jesteśmy dziećmi tego świata. Jesteśmy dziećmi świata, który ma nadejść, jesteśmy obywatelami nieba! Mimo, że wciąż osadzeni jesteśmy realnie w rzeczywistości ziemskiej, uczymy się, pracujemy, wychowujemy dzieci, cierpimy, upadamy i powstajemy z grzechu… mimo to, MAMY SPOGLĄDAĆ W NIEBO ZA JEZUSEM! Mamy tęsknić za niebem i już tu uczyć się miłości, która tam tworzy atmosferę życia.

Tam jest prawdziwe nasze życie, do którego zostaliśmy powołani. Tam jest wieczne dziedzictwo, zdobyte krwią Jezusa! To nie jest więc bajka dla małych dzieci, ale obietnica samego Chrystusa, który powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział” (J 14,2). Dlatego cieszmy się i radujmy, albowiem nasza nagroda wielka jest w niebie (por. Mt 5,12a).

 

Pragnę zakończyć to słowo modlitwą zatytułowaną: Bóg, jedyna ostoja wieczności, którą napisał pewien angielski kard. św. Jan Newman:

 

Ty, Boże, jesteś nowy, choć najdawniejszy jesteś –

Ty jeden jesteś pokarmem na wieczność (…)

Tylko w Tobie mam to, co może mnie podtrzymać na zawsze: Ty jedyny jesteś niewyczerpany i ciągle ofiarujesz mi

coś nowego do poznania, coś nowego do kochania.

Po milionach lat tak mało będę Ciebie znał,

iż zdawać mi się będzie, że dopiero poznawać Cię zaczynam.

Po milionach lat odnajdywać będę w Tobie tę samą, a raczej większą słodycz niż na początku, i zdawać mi się będzie,

że dopiero zaczynam radować się Tobą;

tak przez całą wieczność będę ciągle małym dzieckiem, które zaczyna otrzymywać pierwsze pouczenia o Twojej nieskończonej naturze Boskiej.

Ty sam jesteś (…) niebem, w którym żyją

i radują się duchy błogosławione.

AMEN