Ks. Dawid Pietras FSSP
Sulęcin, 1 czerwca 2025 r.
Kazanie prymicyjne dla ks. Jakuba
Dziś, kiedy przeżywamy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, uświadamiamy sobie o tym, że Chrystus pozostał wśród nas. Sam bowiem to potwierdził słowami, zapewniając, że Jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28,20). Jezus wstępujący do nieba poucza swoich uczniów i udziela im swojego błogosławieństwa.
Ty, Księże Jakubie, nasz Drogi Prymicjancie, stałeś się uczestnikiem obfitości tego błogosławieństwa! W dniu wczorajszym przyjąłeś dar największy na ziemi – uczestnictwo w Kapłaństwie Chrystusowym. I dziś w klimacie uroczystości Wniebowstąpienia celebrujesz swą Mszę św. prymicyjną w rodzinnej parafii, w której wzrastałeś w wierze i kapłańskim powołaniu.
Chciałbym przytoczyć tu fragment książki Najświętsze Serce Jezusa a kapłaństwo służebnicy Bożej Małgorzaty Claret de la Touche, która tak skomentowała wydarzenie Wniebowstąpienia Pańskiego: „Serce Jego przepełnione miłością nie zmieniło się w Królestwie swej szczęśliwości, gdzie obecnie panuje; wśród wiecznej chwały (…) Jezus w dalszym ciągu miłuje swoich kapłanów, bo kogo raz umiłował za życia, umiłował na wieki, bo kocha miłością wieczną, niezmienną i bez końca! Toteż widzimy jak Boski Zbawiciel opuszczając tę ziemię zostawia kapłanom nową porękę swojej Miłości. Podczas gdy się wznosi do nieba, z rąk swych błogosławiących zlewa na serca umiłowanych uczniów pewną znamienną łaskę, którą uprzedza cudowniejsze jeszcze dary, jakich udzieli im wkrótce Duch Święty”. Dlatego dziś usłyszeliśmy w I czytaniu: „(…) gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).
Zostałeś więc, Drogi Księże Jakubie, wielce obdarowany przez naszego Pana. Stałeś się kapłanem Jezusa Chrystusa, którego misją jest kontynuować dzieło Chrystusa na ziemi w mocy Ducha Świętego. Na twoje słowo nasz Pan będzie zstępował na Ołtarz w trakcie wielkiej tajemnicy Przeistoczenia. Na twoje słowo Bóg udzielał będzie przebaczenia grzechów w sakramencie spowiedzi. Kapłani bowiem są zastępcami Chrystusa na ziemi, kontynuują misję Tego, który wstąpił do Nieba! Przytoczę tu słowa św. Jana Marii Vianneya: „Po Bogu, kapłan jest wszystkim! On sam pojmie się w pełni dopiero w niebie. (...). Gdybyśmy dobrze zrozumieli czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy: nie z przerażenia, lecz z miłości... Bez księdza śmierć i męka Naszego Pana nie służyłyby do niczego. To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia... Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby do niego drzwi? Ksiądz ma klucze do skarbów niebieskich: to on otwiera bramę: on jest ekonomem dobrego Boga; zarządcą Jego dóbr... Zostawcie parafię na 20 lat bez księdza, a zagnieżdżą się w niej bestie...”.
Drodzy Bracia i Siostry, zgromadzeni na tej prymicyjnej uroczystości!
Kiedy rozpoczynamy miesiąc czerwiec poświęcony Sercu Jezusowemu, przychodzą mi na myśl inne słowa proboszcza z Ars, że „kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”. Kapłan, który uzyskał tak wielką godność i przeznaczony jest do tak wzniosłych zadań, musi troszczyć się o to, by jego serce upodobniało się jak najbardziej do Serca Jezusowego. Jak inaczej ma przyciągnąć serca innych do Serca Bożego? Jak ma ukazać im miłość tego Serca? Twoje serce musi więc być całe dla Chrystusa.
Od święceń diakonatu niesiesz bowiem, ks. Jakubie, trud życia w bezżeństwie, czyli celibacie. Możesz więc poświęcić się zupełnie Chrystusowi i Jego Kościołowi. Możesz oddać Jezusowi całe swoje życie. Rozumiemy to łacińskim terminem cor indivisum, czyli „serce niepodzielne”, oddane zupełnie Panu. Nie da się zrozumieć wymiaru bezżeństwa dla Królestwa Bożego bez odniesienia tego wyrzeczenia do Serca Chrystusowego i nie łudźmy się, że ludzie światowi to zrozumieją. Chrystus bowiem, Ks. Jakubie, chce cię mieć całego dla siebie i ma do tego prawo, bo jest twoim Bogiem, Stwórcą, Odkupicielem, Najwyższym Kapłanem, który cię powołał odwiecznie, i z którym zostałeś utożsamiony w dniu święceń prezbiteratu. W dniu wczorajszym stałeś się alter Christus – „drugi Chrystus”, jak to ujmuje się w teologii kapłaństwa. Dlatego, prócz decyzji przyjęcia święceń, jako dorosły i odpowiedzialny mężczyzna, podjąłeś decyzję życia w bezżeństwie i zachowania doskonałej czystości dla Chrystusa w stopniu heroicznym, bo tego wymaga świętość czynności kapłańskich, jakie od wczoraj sprawujesz. Z tego względu chociażby św. Franciszek z Asyżu nie chciał przyjąć święceń kapłańskich i do końca życia pozostał diakonem. Miał bowiem objawione, że dusza kapłańska powinna być tak czysta jak naczynie kryształowe. Będziesz więc odtąd całym swoim sercem oddany Chrystusowi i Jego Kościołowi, który jest Jego Mistycznym Ciałem. Kard. Robert Sarah napisał, że ludzie prości „kierowani instynktem wiary, wiedzą, że kapłan, który zrezygnował z małżeństwa, obdarowuje ich całą swoją oblubieńczą miłością” (Z głębi naszych serc). Krótko mówiąc, jest cały dla nich. Dlatego prosimy Pana słowami z Litanii do Chrystusa Kapłana i Żertwy, by pasterzy według swego Serca wzbudzić raczył.
Drogi Księże Jakubie, wiem, że ty kochasz Kościół Chrystusowy i liturgię Kościoła. Bóg zna twoje serce, dlatego niepojętą dla nas decyzją Jego Opatrzności powołał cię, by codziennie składać tę Najświętszą Bezkrwawą Ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa we Mszy Świętej i karmić lud Ciałem Jego. Będziesz sprawował także inne sakramenty i sakramentalia Kościoła. Twoim zadaniem również będzie karmić lud słowem Bożym, gdyż kapłan jest nauczycielem prawd wiary i moralności. Kolejne twoje wzniosłe zadanie to nieustanna modlitwa za lud. My kapłani czynimy to poprzez modlitwę brewiarzową, którą ogarniamy poszczególne etapy dnia. Wiem, Księże Jakubie, o twoim wielkim szacunku do tej modlitwy Kościoła, gdyż już jako kleryk, jeszcze nie będąc do niej zobowiązany, wielokrotnie odmawiałeś modlitwę psalmami. Nie ukrywam, że i dla mnie było to pewne świadectwo. Będziesz więc omadlał lud, ale i niósł błogosławieństwo Pana, błogosławiąc swoich wiernych mocą kapłaństwa. Dziś już jako kapłan udzielisz nam wszystkim swojego prymicyjnego błogosławieństwa. Czyż to uroczyste błogosławieństwo jak i każde błogosławieństwo udzielane przez kapłana na końcu Mszy, nie przypomina nam tamtego błogosławieństwa, którego udzielił Chrystus wstępujący do nieba?
Drogi Księże Jakubie.
Kapłaństwo będzie od teraz twoją wielką radością, bo ci którzy cię znają, wiedzą, że traktujesz drogę swego powołania na poważnie. Wielu wiernych spośród ludzi młodych, którzy cię znają, mówili mi o tobie: „To będzie dobry ksiądz”. Będziesz więc cieszył się owocami, jakie przynosić będzie twoja pasterska posługa jako księdza diecezjalnego na tak wielu płaszczyznach działania. Wielokrotnie jednak, trzeba powiedzieć jasno, zostaniesz sam ze swoimi problemami, walkami, wyczerpaniem sił fizycznych, psychicznych i będziesz niezrozumiany, może obmawiany czy oczerniany… Nasz Pan Jezus Chrystus też to przechodził. Dlatego wtedy wyłącznie w Sercu Jezusa szukaj siły i pociechy! Naśladuj św. Jana Apostoła, który swą głowę położył na sercu Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy (J 21,22). U źródła, czyli u Chrystusa Eucharystycznego ukrytego w tabernakulum szukaj pokrzepienia i sił w kapłańskiej samotności. Drogi Księże Jakubie, jako kapłani, choć otoczeni ludźmi, staliśmy się – w pewnym sensie – samotni, by być z Nim, najbardziej samotnym na ziemi – ukrytym w tabernakulach świata, tak często zapomnianym przez ludzkie serca. Nie wolno nam zapomnieć, że tam bije Serce Jezusa, i pragnie, by szczególnie nasze kapłańskie serca biły dla Niego! Czuwaj, Drogi Ks. Jakubie, by ułuda i ponęty tego świata nie przysłoniły ci Miłości Serca Jezusowego. On cię ukochał aż po krzyż i pragnął podzielić się z tobą swoim kapłaństwem
Pięknie i głęboko relację serca kapłańskiego złączonego z Sercem Jezusa ujął o. Józef Schrivers w swojej książce Orędzie Jezusa do swego kapłana z 1935 r., w której przygotował gotowy tekst rozważań na kapłańskie doroczne rekolekcje. Na dziesiąty ostatni dzień rekolekcji napisał takie słowa, które mógłby powiedzieć Chrystus do swego kapłana: „Ciebie, kapłanie i synu mój, miłuję ponad innych i chcę, abyś o tym wiedział i byś Mnie nawzajem kochał goręcej niż zwykli wierni. (…) Wybrałem cię od wieków. Oddzieliłem od reszty ludu. Dopuściłem cię do uczestnictwa w swym kapłaństwie, przyodziałem cię w swą moc, ozdobiłem cię wszystkimi swoimi cnotami, powierzyłem ci swą cześć, oddałem ci straż nad swymi owieczkami, odkupionymi ceną mej Krwi, powierzyłem ci zadanie zaludniania nieba. (…) Czyż po tym wszystkim nie mam prawa domagać się dla siebie całkowitej miłości twego serca? (…) Twoje serce kapłańskie ma być ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym, Świętym świętych, gdzie tylko Ja, Kapłan przedwieczny, mam prawo wstępu. (…) O jakież szczęście dla Mnie, jeśli spotkam któregoś z mych kapłanów, pragnącego zaczerpnąć Miłości u źródła mego Boskiego Serca”. Dlatego, Drogi Księże Jakubie, trwaj w zjednoczeniu z Sercem Chrystusa i niech od dziś twoje serce będzie całe wyłącznie dla Chrystusa. Niech trwanie w łasce uświęcającej będzie twoją wielką radością i pociechą. O tę łaskę troszcz się na co dzień, wypraszając łaski potrzebne do swojej kapłańskiej posługi.
Drodzy Bracia i Siostry, Drogi Prymicjancie!
Pisząc tę homilię przyszły mi na myśl te Chrystusowe słowa: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,29-30). Te Chrystusowe słowa odnoszą się do każdego z nas. Czy jednak nie można ich odnieść szczególnie do kapłanów? Czy nie bywają oni utrudzeni i obciążeni? Czy nie bywają oni utrudzeni ilością obowiązków, obciążeni presją społeczną, jaka na nich ciąży, odpowiedzialnością za uświęcenie siebie i zbawienie dusz im powierzonych? Zadanie to niejednokrotnie nas przerasta, również ze względu na nasze ludzkie słabości. Do tego systematyczny spadek ilości wyświęcanych kapłanów powoduje nadmiar obowiązków, jaki podjąć muszą ci nieliczni, którzy jeszcze odpowiadają na głos Bożego powołania i są wierni Bogu do końca.
Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy tych słowach naszego Pana. Św. Augustyn w swoim kazaniu tak skomentował obraz słodkiego jarzma i lekkiego brzemienia: „Każde inne brzemię uciska cię i przygniata, natomiast brzemię Chrystusa przynosi ulgę. Każde inne brzemię ma ciężar, brzemię zaś Chrystusa ma skrzydła. Jeśli ptakowi odejmiesz skrzydła, na pozór zmniejszasz ciężar, który ma on dźwigać, ale im bardziej zmniejszasz ten ciężar, tym bardziej przywiązujesz ptaka do ziemi. Widzisz na ziemi tego, któremu chciałeś ulżyć; przywróć mu jednak ciężar jego skrzydeł, a zobaczysz, jak wzleci” (Sermones 126,12). I w życiu kapłańskim także, Księże Jakubie, staniesz przed pokusą ulżenia sobie w niesieniu tego jarzma kapłańskich obowiązków czy chociażby kapłańskiej wstrzemięźliwości. Musisz wtedy pamiętać, że trud kapłańskiej codzienności i praca dla zbawienia dusz jest tym, co w rzeczywistości napełni cię radością i da spełnienie serca. Wolą Bożą jest twoje całkowite poświęcenie się tej sprawie. A to, w czym ulżysz sobie w obowiązkach kapłańskich, idąc na pewien rodzaj kompromisu, tylko z pozoru da wytchnienie, ale w praktyce będzie cię zbliżało do świata i nie da pokoju w sercu. W sercu bowiem kapłańskim toczy się nieustanna bitwa o to, czy będzie bardziej Chrystusowy czy bardziej światowy. Czy to serce będzie napełnione obecnością Boga czy pragnieniami światowymi, zmysłowymi, materialnymi... Ty tymczasem – jako kapłan zjednoczony z Sercem Jezusowym – masz być orłem, który wznosi się w życiu duchowym i miłością Chrystusową budzi do wiary, przywraca nadzieję i rozpala miłość do Boga w tylu pogubionych ludzkich sercach.
Wspomniana już służebnica Boża Małgorzata Claret de la Touche, nawiązując do Ewangelii dnia dzisiejszego, napisała w przywołanej już książce: „Natchniony autor wyraźnie zaznacza, że po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa Apostołowie opuścili Górę Oliwną i wrócili do Jerozolimy z weselem wielkim… Jest to zdumiewające! (…) Czyż nie byłoby to rzeczą naturalną, jeśliby serca ich były pełne niepokoju, zniechęcenia, smutku i bólu z powodu rozstania się z Mistrzem? Tymczasem dusze ich napełniły się wielkim weselem! Ta radość wewnętrzna odczuwana przez Apostołów po Wniebowstąpieniu, była darem Serca Jezusowego dla Jego Kapłaństwa”. Dlatego dziś my tu obecni – kapłani wraz z księdzem proboszczem parafii, diakoni, rodzice Ks. Prymicjanta, jego rodzina i przyjaciele, wszyscy parafianie… radujemy się wraz z Księdzem Prymicjantem. Jak ważna jest rodzina, pokazał nam papież Leon XIV, kiedy przytulił swego brata po Mszy inauguracyjnej. Brat zawsze bratem pozostanie, a rodzina rodziną, nawet kiedy otrzymuje się godność urzędu Biskupa Rzymskiego. Dlatego radość Ks. Prymicjanta jest naszą radością, jego radość jest radością parafii, radością Kościoła – Oblubienicy Pana, jest też moją radością. W tym miejscu pragnę podziękować, księże Jakubie, za twoją przyjaźń i zaproszenie do wygłoszenia tej szczególnej homilii w dniu twojej Mszy św. prymicyjnej. Niech te słowa refleksji towarzyszą tobie na twojej kapłańskiej drodze.
Dziś, Księże Jakubie, zawierz swoją drogę kapłańską Maryi – Matce Kapłanów. Jako kapłan na mocy święceń zjednoczony z Chrystusem stałeś się jej szczególnym synem w Chrystusie Jej Synu.