CHRYSTUS ARCYKAPŁANEM (I NIEDZIELA MĘKI PAŃSKIEJ)

Gorzów Wlkp.
29 marca 2020 r.
I Niedziela Męki Pańskiej
Nadzw. forma rytu rzym.

CHRYSTUS ARCYKAPŁANEM

Gromadzimy się, Drodzy Bracia i Siostry, na liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. W tym czasie epidemii tylko nieliczni mogą wziąć udział w mszy i przyjąć sakramentalnie Komunię św. Wielu łączy się z Ofiarą Mszy św. poprzez transmisję internetową, a Komunię św. przyjmie duchowo. Cieszę się, że mogę połączyć się z Wami a pośrednictwem internetu.

Dzisiejsza liturgia jest już wejściem w klimat Męki Pańskiej. Jak wiemy, w kalendarzu z 1961 r., a więc w kalendarzu liturgicznym nadzwyczajnej formy rytu istniało trójstopniowe przygotowanie do Triduum Paschalnego: okres Przedpościa, okres Wielkiego Postu i okres Męki Pańskiej. Ten trzeci okres nie jest jednak całkowicie odrębnym okresem liturgicznym, ale stanowi organiczną część Wielkiego Postu. Dzisiejszą niedzielą wchodzimy w ten trzeci bezpośredni czas przygotowania naszych serc do świąt Wielkanocy. Ten okres Męki Pańskiej zaczyna się więc dzisiejszą niedzielą określoną jako I Niedziela Męki Pańskiej, kolejna będzie II Niedzielą Męki Pańskiej, czyli Niedzielą Palmową.

Przeżywamy więc już nie tyle okres pokutny, ale okres Męki Pańskiej, okres pasyjny. Wiedzą to dobrze ci, którzy korzystają u mnie z kierownictwa duchowego, gdyż od dziś ich zadaniem jest rozważać Mękę Pańską. Mimo iż kolor szat liturgicznych jest jeszcze fioletowy, to liturgia wprowadza nas w klimaty Pasji Jezusa. Opuszczony został Psalm 42 odmawiany podczas Modlitw u stopni ołtarza, w Antyfonie na wejście (Introit) nie śpiewaliśmy Chwała Ojcu i Synowi… Ten formuły trynitarnej kapłan nie odmówi także pod koniec Psalmu 25 Lavabo… przy offertorium. Kapłan zaśpiewa dziś prefację o Krzyżu, a nie prefację o Wielkim Poście, a organista wykonuje pieśni pasyjne, a nie pokutne. Oczywiście wciąż też nie śpiewamy hymnu Chwała na wysokości Bogu czy śpiewu Alleluja. Jest to więc formalnie czas Wielkiego Postu, ale ten czas zwany jest okresem Męki Pańskiej, jest czasem naszego rozważania tej wielkiej Miłości Boga-Człowieka do nas, rozważania Jego Ofiary.

Jest też inny niezwykły znak, jaki towarzyszy nam od dzisiejszej niedzieli. Tym znakiem są zasłonięte krzyże i obrazy fioletowymi zasłonami… Krzyże czy obrazy nierzadko zdobione były drogocennymi kamieniami, a Chrystus przedstawiany był na nich w koronie królewskiej czy przyodziany w szaty królewskie lub kapłańskie. Chrystus tak przedstawiony nie miał więc znamion męki i śmierci. Zwyczaj zasłaniania krzyży czy obrazów łączy się ze zwyczajem zasłaniania ołtarza, kiedy nie pozwalano patrzeć na niego publicznym grzesznikom. Był to też pewien rodzaj postu dla oczu, a wierni przeżywali mszę w atmosferze tajemniczości i ukrycia. Ukazywano też przez to fakt Ofiary Mszy św. jako tajemnicy niepojętej dla człowieka i aniołów. Te tzw. postne sukna nierzadko zdobione były scenami z historii zbawienia, w tym także Męki Pańskiej. Zwyczaj zasłaniania krzyża miał więc głęboką symbolikę. Mógł oznaczać wyniszczenie i uniżenie Chrystusa, a więc Jego kenozę. Opisuje to bł. Anna Katarzyna Emmerich w kontekście modlitwy Chrystusa w Ogrójcu: „Łaską Bożą oświecona czułam wyraźnie, że Jezus, zgadzając się teraz na przyjęcie czekających Go mąk, ofiarował samego siebie jako zadośćuczynienie Bożej sprawiedliwości za winy świata. Bóstwo swoje niejako odsunął od siebie i ukrył w łonie Najświętszej Trójcy, chcąc z nieskończonej miłości ku ludziom całą grozę, cały ogrom smutku i cierpienia za nieprawości świata przyjąć głównie w swym człowieczeństwie – najczystszym, najwrażliwszym, prawdziwym i niewinnym”. W zasłanianiu krzyży widziano także realizację czytanych dziś słów Ewangelisty Jana, że „Jezus wyszedł ze świątyni i ukrył się” (J 8,59). Przyczyną były także owe zdobienia krzyża, które nie pasowały do okresu pasyjnego, gdyż były znakami tryumfu. Św. bp Antoni Nowowiejski tak tłumaczył ten zwyczaj: „Zasłona ta była symbolem żalu i pokuty, jakim grzesznik poddać się powinien, aby mu wolno było znowu podnieść oczy na Majestat Boski, którego Oblicze nieprawościami swymi niejako sobie przysłonił; wyobraża poniżenie Chrystusa, zakrywające chwałę Jego Bóstwa i czyniące Go Żydom zgorszeniem a poganom głupstwem, aby w zmartwychwstaniu, na kształt zasłony przedarte, objawiły ukrytą za nimi jasność i moc Boga Wcielonego”.

Drodzy Bracia i Siostry!

Poprzez dzisiejsze czytania Kościół św. matka nasza w swojej mądrości pragnie ukazać nam Chrystusa jako Arcykapłana. Szczególnie wybrzmiewa to w czytaniu z Listu do Hebrajczyków, gdzie Chrystus nazwany jest „najwyższym Kapłanem dóbr przyszłych” (Hbr 9,11). Chrystus jest bez grzechu i jest odwiecznym Bogiem, jak słyszeliśmy dziś w Ewangelii („zanim Abraham stał się, Jam jest” (J 8,58). On jest JAHWE (JESTEM, KTÓRY JESTEM) (Wj 3,14) – Bogiem Starego Testamentu. W Nim jako Bogu-Człowieku dopełniły się wszystkie ofiary krwawe i niekrwawe Starego Testamentu, które od czasu Męki Chrystusa przestały mieć sens i swą skuteczność. Wcześniej czerpały swą skuteczność właśnie z tej Meki Pańskiej na mocy przewidzianych zasług Chrystusa (o tej zasadzie wspomina się w sformułowaniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu matki Bożej – na mocy przewidzianych zasług Chrystusa była uwolniona od grzechu pierworodnego). Znakiem ukończenia kapłaństwa starotestamentalnego było rozdarcie się zasłony przybytku w świątyni jerozolimskiej, która oddzielała miejsce najświętsze od reszty świątyni. Znakiem też może być stopniowy zanik kapłaństwa żydowskiego, zburzenie świątyni jerozolimskiej w 70 r. i diaspora żydowska. Skończyły się ofiary Starego Testamentu! Dlatego istniały zwyczaje, że w Wielką Środę podczas czytania Męki Pańskiej, na słowa: „a zasłona świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół” (Mt 27,51), spuszczano zasłonę okrywającą ołtarz. Ukazywano w ten sposób, że Chrystus już nie wszedł raz do roku do najświętszego przybytku świątyni jerozolimskiej jak arcykapłan z rodu Aarona, ale wszedł do SAMEGO NIEBA, czyli – jak pisze autor Listu do hebrajczyków – do „wyższego, doskonalszego i nie ręką uczynionego, tj. nie z tego świata przybytku” (Hbr 9,11). Wszedł tam „nie przez krew kozłów albo cielców, ale przez własną Boską Krew, dokonawszy wiecznego Odkupienia” (Hbr 9,12). Wszedł jako Człowiek i Bóg, nasz Odkupiciel, Kapłan i Ofiara! Wejdzie tam, by go nam otworzyć, otworzyć nam niebo, do którego i my kiedyś mamy wejść!

Ofiary starotestamentalne wyobrażały i zapowiadały tę najdoskonalszą Ofiarę Boga-Człowieka! Jezus jako Bóg-Człowiek stał się Kapłanem, który zastąpił kapłaństwo aaronowe, gdyż On złożył najdoskonalszą Ofiarę Bogu Ojcu o wartości nieskończonego zadośćuczynienia za grzechy całej ludzkości! Prezbiterzy i biskupi jako wyświęceni duchowni posiadają to jedno chrystusowe kapłaństwo i w osobie Jezusa Chrystusa dokonują mocą Ducha Świętego uobecnienia tej jednej krwawej Ofiary krzyżowej. Ofiarę Mszy św. składa więc ten jedyny Arcykapłan Jezus Chrystus obecny w wyświęconym kapłanie Kościoła. Dokonuje się ona na sposób bezkrwawy, na sposób sakramentalny pod postaciami chleba i wina w czasie Przeistoczenia. Owa osobna konsekracja chleba, a potem wina jest wyobrażeniem oddzielenia Krwi od Ciała, a więc śmierci Jezusa. Zaraz na tej liturgii po raz kolejny tego doświadczymy…

Za chwilę bowiem będziemy świadkami uobecnienia tej Ofiary, a do jej przeżycia ma nam pomóc niezwykle wymowna cisza Kanonu Rzymskiego. Jest to jeden z najpiękniejszych elementów liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. W tę I Niedzielę Męki Pańskiej ta cisza szczególnie przypomina nam ciszę Golgoty. Weźmiemy udział w uobecnieniu bezkrwawo Męki i Śmierci naszego Pana. Trwajmy w skupieniu, przeżywając to wydarzenie, czy to tu w kościele, czy łącząc się za pośrednictwem internetu. Owa cisza kanonu też jest jakimś rodzajem zasłony czy ikonostasu liturgii wschodnich, oddzielającej miejsce najświętsze od reszty świątyni. Kapłan zostanie tam sam, jak arcykapłan Starego Testamentu, by złożyć Ofiarę. Cisza Kanonu Rzymskiego ukaże nam wielkość i niedostępność tej tajemnicy.

Drodzy Bracia i Siostry!

W tym czasie, kiedy rozpoczynamy okres Męki Pańskiej, polecam przeczytanie po liturgii na spokojnie tekstu od siódmego do dziewiątego rozdziału Listu do Hebrajczyków. Te trzy rozdziały zatytułowane są jako „Wyższość Ofiary Chrystusa” i mogą być głęboką lekturą na ten czas. Zachęcam, by wziąć na medytację te trzy rozdziały Listu do Hebrajczyków. Na ten czas polecam oczywiście lekturę Pasji bł. Anny Katarzyny Emmerich. Warto powrócić także do mojego kazania pt. „Wartość nabożeństwa rozważania Męki Pańskiej” czy kazania „O Męce Pańskiej na podstawie Całunu Turyńskiego”. W tych dniach zanurzmy się w Mękę Pańską, rozważajmy Jego drogocenną Krew, Jego cierpienia dla naszego odkupienia. Rozważajmy Jego Pięć Ran, Ranę na Ramieniu objawioną św. Bernardowi, ucałujmy z miłością krzyż naszego Pana, rozważajmy Jego krzyżową drogę.

Dla wielu z nas najbliższe święta będą trudne poprzez ograniczenia wprowadzone z powodu epidemii, bo nie będziemy mogli wziąć udziału w Triduum Paschalnym, w mszy rezurekcyjnej czy w niedzielę miłosierdzia. Mimo tego Bóg jest z nami i udziela nam swojej łaski, podobnie jak tym, którzy trwali czy trwają przez całe lata bez kapłana katolickiego na terenach misyjnych. Zawsze pozostaje nam modlitwa rodzinna w domu, wzbudzanie aktów żalu doskonałego czy duchowa Komunia św. (tu też polecam moje kazanie w tej tematyce). Obecna sytuacja mimo wszystko może więc być pojmowana jako czas łaski, chociażby jako sposobność większej tęsknoty za Eucharystią, doświadczenia piękna modlitwy rodzinnej czy po prostu odkrycia szerokiego wymiaru świętowania dnia świątecznego, o czym przypominał nam św. Jan Paweł II w swoim liście Dies Domini „O świętowaniu niedzieli”.

Dziękuję, że trwacie w modlitwie razem z nami. Co niedzielę pragnę połączyć się z Wami w przeżywaniu misteriów naszej wiary w oparciu o piękno liturgii Kościoła. Co niedzielę i w II dzień świąt będziemy mogli się połączyć za pośrednictwem internetu na moim kanale Internetowa Ambona.

Oczywiście cieszymy się także z regulacji wydanych 25 marca br. przez Kongregację Nauki Wiary dotyczących siedmiu nowych prefacji w mszale Jana XXIII i możliwości wspominania świętych kanonizowanych po 1961 r., co uczynione było w duchu wzajemnego ubogacenia się obu form rytu rzymskiego.

Niech Chrystus Arcykapłan nam błogosławi w tym czasie okresu Męki Pańskiej, darzy nas potrzebnymi łaskami i cnotą roztropności, da zdrowie tym, których dotknęła epidemia, siłę dla lekarzy i mądrość dla rządzących. Mimo trudnego czasu, zbliżajmy się z ufnością do tego PRZYBYTKU WIECZNEGO, do tego „dziedzictwa wiecznego w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Hbr 9,15).

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się za nami. I Tyś, która współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami”.